Przedstawiciele przemysłu paszowego oraz branży produkcji hodowlanej sugerowali dopuszczalność 0,5% zanieczyszczeń GMO. Kwestia zanieczyszczeń pojawiła się na jesieni w zeszłym roku, kiedy kilka transportów morskich soi zostało odrzuconych z powodu obecności wówczas nielegalnej soi GMO MON88017.

Komisarz ds. Rolnictwa Fisher Boel krytykowała zasadę zera tolerancji dla nielegalnego GMO podkreślając, że zawartość tego GMO była wówczas na poziomie 0,1%. Dalli zasygnalizował, że krok w kierunku poluzowania prawa w tej kwestii zostanie podjęty „po okresie letnim”.

Natomiast pod koniec czerwca  Rada Rolna głosowała nad autoryzacją 6 odmian kukurydzy GMO do importu oraz przerobu (nie do uprawy). Były to MON88017xMON810 (firmy Monsanto), 59122x1507xNK603 (f-y Pionieer) oraz 1507x59122 (Dow AgroScience) (wcześniej tzn. 9 lutego br. Stały Komitet ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt – SCoFCAH nie zaakceptował ich) oraz kukurydzy MON89034xNK603 (f-y Monsanto), Bt11xGA21 (f-y Syngenta) i Bt11 (wznowienie f-y Syngenta).

Trzy ostatnie SCoFCAH odrzucił 19 kwietnia br. Polska głosowała przeciwko autoryzacji wszystkich sześciu odmian kukurydzy GMO. Teraz kwestia ich legalizacji wróci do Komisji, która najprawdopodobniej zatwierdzi te odmiany, jakkolwiek nie wiadomo dokładnie ,kiedy to się stanie. Jeszcze we wrześniu 2009 roku komisarz ds. Zdrowia Dalli wezwał ministrów rolnictwa państw członkowskich do "podjęcia odpowiedzialności” w trakcie głosowania Rady Rolnej, argumentując potencjalnym ryzykiem niedoboru pasz w Unii.

FAMMU/ FAPa/ farmer.pl