To na Polskę jako kraj sprawujący tymczasową prezydencję UE przypada rozpoczęcie negocjacji nad zaproponowanym w połowie lipca przez Komisję Europejską pakiecie propozycji prawnych reformujących Wspólną politykę rybołówstwa UE. Negocjacje nad pakietem zapowiadają się jednak długie. Pomimo zgody co do konieczności reformy państwa członkowskie nie zgadzają się z najbardziej śmiałymi propozycjami KE.

Krajom UE nie podobają się w m.in. proponowane przez KE wprowadzenie od 2016 roku całkowitego zakazu odrzutów, czyli wyrzucania do morza przypadkowo złowionych ryb. KE proponowała w lipcu, aby złowione przypadkowo ryby były zabierane na ląd i wliczane do ogólnych kwot połowowych. - Trzeba położyć kres marnotrawstwu. Odrzuty mogą stanowić aż 60 proc. połowów na niektórych łowiskach - argumentowała unijna komisarz ds. rybołówstwa Maria Damanaki, przedstawiając 13 lipca pakiet reform.

- Nikt się nie chce godzić na marnotrawstwo, ale cel zerowy w 2016 jest nie do zrealizowania - zauważył podczas debaty w Brukseli minister rolnictwa Francji Bruno Lemaire. Jak zauważył, lepsza "selektywność połowów" byłaby strategią bardziej wskazaną niż "nierealistyczny cel zerowych odrzutów w 2016".

Zakaz odrzutów staje się szczególnie problematyczny w przypadku tzw. połowów mieszanych - tłumaczył jeden z unijnych dyplomatów. - W momencie, w którym zbliżamy się do końca kwoty połowowej dorsza i łowiąc inne ryby złapiemy w sieci dorsza, zmniejszy to automatycznie kwotę - powiedział. Na Bałtyku zakaz odrzutów dotyczyłby jedynie śledzia i dorsza, gatunków objętych już kwotami połowowymi.

Polska jest w grupie państw, które podobnie jak Francja, Wielka Brytania lub Rumunia, nie mówią otwarcie nie, ale wolałyby, aby zakaz był wprowadzony stopniowo.- Z sympatią odnosimy sie do zaangażowania z walką z odrzutami, jednak jego wprowadzenie jest bardzo skomplikowane - ocenił w czasie debaty ministrów Kazimierz Plocke, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa.

Całkowity zakaz odrzutów popierają jednoznacznie jedynie państwa skandynawskie: Szwecja, Dania i Finlandia. Niemcy nie miałyby nic przeciwko niemu, pod warunkiem, że byłby on dostosowany do poszczególnych gatunków ryb - wynika z informacji.