Szef PE Martin Schulz wysłał we wtorek list do irlandzkiej prezydencji w UE, w którym informuje, że większość eurodeputowanych zapewne nie poprze proponowanego przez rządy kompromisu w sprawie nowego budżetu UE.

Tusk zaznaczył podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, że w tej sprawie będzie stanowczo zabierał głos na czwartkowym posiedzeniu Rady Europejskiej.

- Przeciąganie liny między prezydencją irlandzką a Parlamentem Europejskim, a właściwie jego liderami zaczyna być trochę irytujące. Nie budzi moich szczególnych emocji, nie czuję żadnego zagrożenia dla polskiego pakietu. Gdybym nie był pewien tych pieniędzy dla Polski, to stawiałbym znaki zapytania, formy asekuracji. Jestem naprawdę spokojny, chociaż ta kropka nad (i) każdego z nas ucieszy - podkreślił.

- Toczy się gra nie o te pieniądze, ale o pozycjonowanie polityczne poszczególnych instytucji i liderów tych instytucji. Moim zdaniem najwyższy czas zakończyć tę grę (...) Najwyższy czas powiedzieć: +ok, jesteśmy dogadani+ - dodał Tusk.

We wtorek Schulz spotkał się z tzw. grupą kontaktową PE, która prowadziła negocjacje z irlandzką prezydencją w sprawie nowego budżetu, oraz z szefami grup politycznych w europarlamencie. Jak twierdzą rozmówcy PAP, podczas spotkania uznano, że wynegocjowany w ubiegłym tygodniu pakiet kompromisowych propozycji "nie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Parlamentu Europejskiego w wystarczającym stopniu".

Dlatego w liście do ministra do spraw europejskich Irlandii Eamona Gilmore'a Schulz informuje, że "należy założyć, iż duża większość eurodeputowanych nie będzie w stanie poprzeć wyniku negocjacji".

Zgoda PE jest konieczna, by uzgodniony w lutym przez przywódców państw Unii nowy budżet wszedł w życie. Musi ją wyrazić absolutna większość, a zatem potrzeba 378 głosów na "tak". Eurodeputowani postawili jednak kilka warunków, od których spełnienia uzależnili swoje poparcie dla wieloletnich ram finansowych.

Uzgodniona w lutym przez kraje UE wieloletnia perspektywa finansowa na okres 2014-2020 zakłada wydatki rzędu 960 mld euro w zobowiązaniach oraz ponad 908 mld euro w rzeczywistych płatnościach na siedem lat. Zgodnie z ustaleniami przywódców państw unijnych Polska na lata 2014-2020 ma otrzymać 105,8 mld euro, w tym na politykę spójności 72,9 mld euro, a na politykę rolną 28,5 mld euro. To dałoby jej pozycję największego beneficjenta unijnych funduszy.