- Zaproponowałem dziś pani kanclerz Angeli Merkel, że ustąpię ze stanowiska ministra rolnictwa - powiedział Friedrich na konferencji prasowej w Berlinie. "Jestem nadal przekonany, że zarówno z politycznego, jak i prawnego punktu widzenia postąpiłem słusznie, informując w październiku przewodniczącego SPD Sigmara Gabriela - podkreślił.

Jak wyjaśnił, presja wywierana na niego stała się w minionych godzinach tak silna, że nie będzie w stanie nadal kierować ministerstwem, nie mając "ani spokoju, ani politycznego poparcia".

Friedrich zapowiadał wcześniej, że ustąpi ze stanowiska dopiero wtedy, gdy prokuratura wdroży śledztwo przeciwko niemu. Analitycy uważają, że na dymisję naciskała kanclerz. Rzecznik rządu Steffen Seibert powiedział, że Merkel przeprowadziła z ministrem "bardzo intensywną" rozmowę. Z rozmowy wynika, że minister "jest świadomy skali tej sprawy" - zaznaczył rzecznik. Ustąpienia Friedricha domagała się opozycja.

Jak ujawniono w czwartek, polityk CSU w październiku, po otrzymaniu od Federalnego Urzędu Kryminalnego informacji o tym, że na liście osób związanych z prowadzonym za granicą śledztwem znalazło się nazwisko posła SPD Sebastiana Edathy'ego, przekazał tę wiadomość przewodniczącemu SPD Sigmarowi Gabrielowi. Edathy jest podejrzany o posiadanie pornografii dziecięcej.

Ostrzeżenie miało zapobiec ewentualnemu powierzeniu Edathy'emu, uznawanemu za eksperta ds. bezpieczeństwa wewnętrznego, stanowiska w koalicyjnym rządzie. SPD, CDU i CSU prowadziły w tym czasie negocjacje o utworzeniu wspólnego rządu.

Berlińska prokuratura wszczęła wstępne śledztwo w sprawie przecieku. Postępowanie nie dotyczy jednak na razie konkretnych osób, lecz całego resortu spraw wewnętrznych. "Do naszych kompetencji należy sprawdzenie zarzutów dotyczących ewentualnej zdrady tajemnicy w strukturach MSW" - wyjaśnił rzecznik berlińskiej prokuratury Martin Steltner. Friedrich kierował resortem spraw wewnętrznych do grudnia zeszłego roku.

Prokuratura w Hanowerze prowadzi od początku tygodnia śledztwo przeciwko Edathy'emu. 44-letni socjaldemokrata, który zrezygnował w zeszły piątek z mandatu poselskiego, twierdzi, że jest niewinny.