Decyzja unijnych ministrów rolnictwa to tylko formalność. Za 2 proc. wzrostem narodowych limitów produkcji opowiedziała się już Komisja Europejska, a także Parlament Europejski.

Podniesienie kwot mlecznych stało się koniecznością po tym jak na światowych rynkach zaczęło brakować artykułów mleczarskich, a ich ceny gwałtownie rosnąć. Unijni dostawcy nie mogli więc sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu.

Elżbieta Nitecka, Związek Prywatnych Przetwórców Mleka: - ograniczenie produkcji mleka powoduje, że ceny tego surowca są wysokie, że niewykorzystane są moce produkcyjne, spada przez to w pewnym sensie i konkurencyjność polskich produktów mleczarskich.

Z analiz Komisji Europejskiej wynika, że stopniowa rezygnacja z limitów produkcji dobrze wpłynie na kondycję unijnych mleczarni, a także nie zaszkodzi zyskom rolników. Unia Europejska chce w ten sposób przygotować się do całkowitego uwolnienia rynku mleka.

Dariusz Sapiński, OSM „Mlekovita”: - uważam, że stanowisko polskiego rządu powinno być takie, żeby po roku 2013 nie było ograniczeń w produkcji mleka surowego, ponieważ mamy doskonałe warunki do hodowli bydła, do produkcji mleka.

Ale stanowisko Polskiego rządu jest ostrożniejsze. Jesteśmy za stopniowym zwiększaniem kwot mlecznych, ale nie za ich całkowitą likwidacją.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!