Berlin, Londyn, Haga czy Wiedeń chcą redukcji min. o 100 mld. Przykładowo Francja chce cięć, ale apeluje, by nie dotykać dopłat bezpośrednich dla rolników. Dla Wielkiej Brytanii priorytetem jest zachowanie jej rabatu do unijnej kasy.

- Jestem optymistą. Bo niezależnie od tego, jakie na koniec negocjacji będą liczby, kierunek jest taki, że budżet UE ma wspierać polityki przyszłości, inwestować we wzrost w UE - ocenił duński minister ds. europejskichWammen. Może to sugerować, że ewentualnych cięć powinno się szukać we Wspólnej Polityce Rolnej, którą powszechnie ocenia się jako politykę przeszłości.

Podczas transmitowanej przez internet debaty ministrów ds. europejskich, kilku z nich, w tym przedstawiciele Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii i Austrii otwarcie powiedziało, że budżet w płatnościach powinien być mniejszy o "przynajmniej" 100 mld euro w stosunku do propozycji KE z czerwca, która wynosi 972 mld euro na siedem lat - 2014-20.

- Nie było niespodzianek. Siedem krajów - płatników netto narzekało, że propozycja KE jest za duża, ale 18 poparło propozycję KE oraz Chorwacja - powiedział komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski. Zauważył jednak, że "wśród siedmiu głosów na rzecz cięć, był całkowity brak zgody, gdzie tych cięć dokonać".

Wśród tych siedmiu krajów jest piątka, która już ponad rok temu zażądała we wspólnym liście zamrożenia budżetu na poziomie z 2013 roku (Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Finlandia i Holandia), oraz Szwecja i Austria.

Podobał się artykuł? Podziel się!