Farmer: Wybory do Euro Parlamentu nie cieszą się dużym zainteresowaniem. Pokazują to sondaże przedwyborcze dotyczące frekwencji. Dlaczego warto oddać głos na swojego przedstawiciela w Euro wyborach?

Rafał Trzaskowski: Parlament Europejski współdecyduje w tworzeniu większości unijnego prawodawstwa, a poza tym ma olbrzymie uprawnienia budżetowe. Tak naprawdę bez zgody parlamentu nie ma unijnego budżetu. O ile w rolnictwie rola parlamentu jest mniej istotna, bo on konsultuje prawodawstwo, to nie mniej jednak, jego opinie są brane pod uwagę. Jak wejdzie w życie Traktat Lizboński, to również w rolnictwie Euro posłowie będą współdecydowali o europejskim prawie.

Farmer: Wspólna Polityka Rolna to przywileje, ale także obowiązki dla rolników. Coraz bardziej WPR ukierunkowuje się na środowisko. Oczekiwania podatników Unii są coraz większe. Czy uda się zachować równowagę pomiędzy przywilejami i obowiązkami?

Trzaskowski: Parlament próbuje połączyć interesy konsumentów i producentów. Jest mocny trend, żeby zajmować się ochroną środowiska i pakietem klimatycznym. Jest wielu Euro deputowanych, którzy chcą przeciwdziałać ukierunkowaniu Europy tylko w jedną stronę. Stawianie tylko na cele środowiskowe zniszczy konkurencyjność gospodarek i europejskiego rolnictwa. Cele muszą być dobrze wyważone. Konkurencyjność naszego rolnictwa jest najważniejsza. Z jednej strony zależy nam na środowisku, z drugiej strony musimy dbać o nasze rolnictwo. Na to co stać rolnika z Bawarii nie koniecznie jest stać rolnika z Mazowsza. Nie zapominajmy o tym.

Farmer: Co dalej ze Wspólną Polityką Rolną? Na co Pan będąc euro posłem będzie zwracał uwagę?

Trzaskowski: W najbliższym czasie dojdzie do przeglądu unijnego budżetu i wszystkich polityk. Będzie ustalany budżet na kolejne lata po roku 2013. Na pewno będzie presja na to, żeby było coraz mniej środków dla nowych państw członkowskich i to będzie dotyczyło także polityki rolnej. Widać już, że niektórzy będą starali się doprowadzić do demontażu wspólnotowej polityki rolnej, a inni będą starali się doprowadzić do tego, że Polska nigdy nie dojdzie do dopłat o takiej samej wysokości które są w starych krajach UE. Raczej będą się starali stare państwa członkowskie doprowadzić do naszego poziomu. Poza tym coraz więcej działań ze Wspólnej Polityki Rolnej chce się w Europie przerzucić na „rozwój obszarów wiejskich”. Takie działania rządzą się zupełnie innymi prawami. Nie są to bezpośrednie subwencje, ale dotacje zależne od polityków. Do tego nie można dopuścić. Równowaga musi być zachowana pomiędzy bezpośrednimi subwencjami a pieniędzmi kierowanymi na szeroko rozumiany rozwój terenów wiejskich.