Budziszyn, Kamieniec i Wojerecy to katolicki trójkąt w Saksonii. Serbowie łużyccy oparli się tam reformacji. Zachowali nie tylko własny język, lecz i zwyczaje oraz obrzędy. Znają tu i pisanki - zwyczaj nakazuje ich malowanie w Wielki Piątek. Wzory i kolory to często skarb rodzinny; w licznych rodzinach w tym regionie zwyczaj pielęgnuje się od pokoleń.

W wielu gminach pisanki posłużą do "turlania jajek". Ta niemal sportowa dziś konkurencja wynika z tradycji jałmużniczej: co zamożniejsi Łużyczanie wchodzili na okoliczne, porośnięte łąkami wzgórza, turlając z nich jajka i jabłka w kierunku Sprewy, w celu obdarowania nimi "na przednówku" uboższych współmieszkańców. Dzisiaj to wielkanocny konkurs kto dalej, kto szybciej, we wszelkich kategoriach wiekowych.

W Niedzielę Wielkanocą odbywają się w "katolickim trójkącie" na Łużycach konne procesje (jedynym protestanckim wyjątkiem jest kawalkada w Ostrzycy, nad granicą z Polską). Od miasteczka do miasteczka ciągną konne procesje, których uczestnicy dzielą się dobrą nowiną o Zmartwychwstaniu.

To najstarsza łużycka tradycja

Jeźdźcy odświętnie ubrani w czarne surduty, na głowach cylindry, na dłoniach białe rękawiczki; lśniące wierzchowce z fantazyjnymi warkoczami na grzywach, ozdobione kolorowymi szarfami, pędzące wąskimi uliczkami, wzbudzają co roku zachwyt wiernych jak i turystów. Lecz zanim wierzchowce zostaną osiodłane, jeźdźcy udają się do kościoła. Rozbrzmiewają dzwony, konna procesja wyrusza z Dobrą Nowiną do sąsiedniej parafii. Jej uczestnicy trzymają kościelne sztandary, krzyż i posąg Chrystusa Zmartwychwstałego, śpiewają pieśni. Procesje prowadzą od parafii do parafii, ruszają w tym samym czasie, ale - nie mogą się spotkać w drodze. Tak nakazuje tradycja.

Jeździec, który po raz pierwszy bierze udział w procesji konnej, ma prawo ozdobić się zielonym wieńcem, po 25 latach srebrnym, a po 50 - złotym. Prawo do udziału w wymagającej wielkiej zręczności kawalkadzie zyskuje chłopiec po ukończeniu lat 14. Jeżeli rodzina jeźdźca jest w żałobie, jego wierzchowiec nosi czarne wstążki.

Klasztor Gwiazdy Maryjnej w Pańczycy-Kukowie i kościół Mariacki w Budziszynie to dobre punkty obserwacyjne konnej procesji - podobnie jak klasztor cysterek (najstarszy działający bez przerwy klasztor we wschodnich Niemczech, fundacja czeskiej królowej Kunegundy) Marienthal (Abattia Vallis) w Ostrzycy na drodze ze Zgorzelca do Żytawy.

Już na tygodnie przed Wielkanocą nie ma co marzyć o miejscu w hotelach w Budziszynie czy okolicznych miejscowościach. Na Łużyce udaje się na Wielkanoc wielu turystów, głównie z Niemiec i Czech. Dla Polaków - co dziwne - stare, łużyckie nazwy miejscowości w tym regionie - są obce. Łużyce - ziemia nieznana?