"Wszystkie analizy wskazują, że wysokie ceny żywności nie są przejściowym zjawiskiem, ale utrzymają się w średnim terminie, choć zapewne nie na rekordowo wysokim poziomie zanotowanym ostatnio" - głosi dokument, który będzie podstawą dyskusji na najbliższym szczycie UE w czerwcu w Brukseli.

"Ceny pozostaną na wysokim poziomie z 2006 roku" - powiedziała wprost na konferencji prasowej unijna komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer-Boel. Zaznaczyła, że po osiągnięciu szczytowego poziomu na początku 2008 roku ceny zaczęły spadać i KE ma nadzieję, że proces ten będzie postępował, prowadząc do stabilizacji rynku.

Co zdaniem KE spowodowało wzrost cen żywności? KE wymienia na pierwszym miejscu stały wzrost popytu zarówno na podstawowe produkty żywnościowe, jak i na produkty przetworzone, zwłaszcza w Chinach, Indiach i Brazylii, oraz ogólny wzrost populacji światowej. Podaje przykład: w 1985 roku przeciętny Chińczyk jadł rocznie 20 kg mięsa, natomiast teraz - 50 kg.

Wpływ na ceny żywności mają również rosnące koszty energii, które przekładają się np. na koszty środków do produkcji rolnej (cena nawozów azotowych wzrosła o 350 proc. od 1999 r.), oraz zwiększenie kosztów transportu. Z powodów klimatycznych spowolniony został wzrost wydajności plonów. W Australii susza w 2006 r. ograniczyła zbiory o połowę. Na wzrost cen miał też wpływ najniższy w historii poziom zapasów w 2007 r., spadek wartości dolara oraz ograniczenia wywozowe wprowadzone przez wielu tradycyjnych dostawców, takich jak Indie, Wietnam, Tajlandia, Indonezja i Kazachstan.

"Ukrytą niestabilność cen znacznie wzmogły spekulacje" - dodaje KE.

KE ostrożnie ocenia wpływ podwyżek na światowych rynkach na konsumentów w UE. Według statystyk inflacja cen żywności (bez tytoniu i alkoholu) wzrosła od sierpnia 2007 do marca 2008 z 2,7 do 6,9 proc. Inflacja zasadnicza wzrosła w tym czasie z 1,9 do 3,8 proc. Ale komisarz Fischer Boel przekonywała, że wzrost ten nastąpił po trzydziestu latach stałego obniżania się cen produktów rolnych.

"Trzeba wszystko relatywizować. W 1975 roku ceny były 20 razy wyższe niż dziś" - powiedziała.

Zdaniem KE wpływ został ograniczony dzięki takim czynnikom jak umocnienie się euro, malejący udział kosztów surowców w ogólnych kosztach żywności (np. cena surowców w chlebie to tylko 5 proc.) oraz mały udział wydatków na żywność w ogólnym budżecie gospodarstw domowych, który w UE wynosi średnio zaledwie 14 proc.

"Należy zauważyć, że skutki wzrostu cen były w różnym stopniu odczuwane w różnych państwach członkowskich i znacznie silniej dotknęły rodziny o niższym dochodzie" - przyznaje jednocześnie KE.

W krajach starej UE ceny żywności wzrosły o 5-7 proc.; o wiele bardziej w nowych (17 proc. w Estonii, ponad 20 w Bułgarii), gdzie w dodatku żywność stanowi większą część wydatków gospodarstw domowych. Np. w Wielkiej Brytanii ten udział nieco przekracza 9 proc., w Rumunii zaś wynosi prawie 42 proc.

Wpływ podwyżek na dochody rolników był zróżnicowany - podczas gdy rolnicy uprawiający ziemię skorzystali na wzroście cen, hodowcy zwierząt gospodarskich musieli zmierzyć się ze wzrostem cen pasz. W skali światowej konsekwencje są dużo poważniejsze: KE pisze, że wysokie ceny nie doprowadziły jeszcze do braku żywności, ale wpłynęły na pogłębienie ubóstwa i niedożywienia.

Źródło: PAP