Pełnego zadowolenia z naszego funkcjonowania w COPA-COGECA na pewno nie ma - mówi Szmulewicz. My dopiero uczymy się funkcjonować w tych strukturach. Najważniejsze jest to, że w tym roku mamy zagwarantowane finansowanie z budżetu państwa. Bez pieniędzy w takiej organizacji jak COPA-COGECA trudno mówić o jakiejkolwiek działalności. Ponieważ pod tym względem sytuacja jest lepsza postaramy się uczestniczyć w strukturach COPA-COGECA bardziej aktywnie.

A co przyniosła obecności polskich organizacji w Brukseli? Zdaniem szefa samorządu rolniczego do sukcesów można zaliczyć częściowe załatwienie problemu owoców miękkich, wprowadzenie ceł na zboża spoza Unii Europejskiej, a ostatnio dopłat do eksportu artykułów mleczarskich. Teraz mocno dyskutujemy o przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej po 2013 roku – dodaje Szmulewicz.
Ale to właśnie skuteczność działania jest największym problemem. Wiktor Szmulewicz narzeka na utrzymujący się podział na nowych i starych członków Unii Europejskiej oraz „tradycyjne” kłótnie między naszymi działaczami.

Jest ten podział na starą Piętnastkę, która dobrze wie jak się funkcjonuje w COPA-COGECA oraz na nowych członków - tłumaczy Szmulewicz. Ale ten podział bierze się głownie z tego, że oni potrafią się między sobą dogadać i mają wtedy większą siłę głosów, a my tego jeszcze nie potrafimy i to jest nasz główny problem. Poza tym my nie potrafimy naszych problemów przedstawić na podstawie wyników ekspertyz opartych na badaniach naukowych. My to robimy bardziej entuzjastycznie, ale bez poparcia wyliczeń. Mówimy o rzecz ważnych, ale nie potrafimy oprzeć tego na cyfrach. Nie potrafimy też przekonać większości jak proponowane przez nas inicjatywy przyniosłyby korzyść dla całego europejskiego rolnictwa, nie tylko polskiego. Interes Polski w COPA-COGECA to za mało – podsumowuje szef samorządu rolniczego. COPA-COGECA to organizacja skupiająca związki rolnicze z całej UE. Z jej zdaniem powinna liczyć się Komisja Europejska.

Źródło: farmer.pl