W połowie marca przyjęta została deklaracja prezydencji węgierskiej, w której zawarto zapis o stopniowym odchodzeniu od historycznych referencji przy ustalaniu wielkości dopłat bezpośrednich. To właśnie historyczne, oparte na innych latach produkcyjnych, dane powodują, że wielkość dopłat od hektara obecnie różni się między krajami UE, na niekorzyść przede wszystkim nowych państw członkowskich.

Różnice są ogromne: najwięcej - 500 euro na hektar otrzymują rolnicy w Grecji i na Malcie; w Polsce - średnio 200 euro, nieco więcej niż w Hiszpanii i Portugalii, we Francji - ok. 250, w Niemczech - ponad 300. Polska poparła dokument; przeciwne mu były m.in.: Wielka Brytania, Szwecja, Malta, Dania, Litwa, Łotwa i Estonia.

Europoseł PiS Janusz Wojciechowski powiedział w czwartek, że akceptacja Polski dla zapisów deklaracji oznacza "bezwarunkową kapitulację". Dodał, że w dokumencie znalazł się zapis, iż unijne dopłaty dla rolników mają być "bardziej sprawiedliwe" niż dotychczas, podczas gdy np. stanowisko Parlamentu Europejskiego mówi po prostu o "sprawiedliwych dopłatach".

- Ten zapis +bardziej sprawiedliwe+ oznacza de facto kapitulację - ocenił Wojciechowski. Podkreślił, że Polska należy do krajów o najniższym poziomie dopłat na jeden hektar, a - jak przekonywał - powinniśmy otrzymywać takie same dopłaty jak chociażby sąsiednie Niemcy. Jego zdaniem, zapis o "bardziej sprawiedliwych" niż dotychczas dopłatach może oznaczać, że dysproporcje w wysokości dopłat nie zostaną wyrównane.

- Jeżeli zostaniemy z tymi różnicami, to naprawdę polskie rolnictwo nie wytrzyma nierównej konkurencji i zapłacimy za to wszyscy. Im mniejsza pomoc dla rolnictwa, tym wyższe ceny artykułów rolnych. To jest prosta zależność, całe społeczeństwo poniesie koszty tego zaniedbania - mówił europoseł PiS.

- I na to zgadza polski rząd ręką ministra Sawickiego. Premier Tusk milczy, wicepremier Waldemar Pawlak nic nie mówi, minister Radosław Sikorski się nie odzywa, a minister Sawicki podpisuje w imieniu Polski akt kapitulacji - stwierdził Wojciechowski.

W marcu Sawicki tłumacząc poparcie Polski dla deklaracji prezydencji węgierskiej, mówił: - Po raz pierwszy zapisano konieczność stopniowego odchodzenia od historycznych tytułów do płatności. Nie jest to zapis, który Polskę zadowala, bo wyraz +stopniowe+ to nie jest polski pomysł, ale sam fakt zapisu o odchodzeniu od historycznych tytułów do płatności traktujemy jako wyraz dobrej woli i kolejny mały kroczek na rzecz zmiany WPR.