Członkowie rolniczych związków zawodowych od kilku tygodni przygotowują protest. Lista ich zarzutów kierowanych do lewicowego premiera Aleksisa Tsiprasa jest długa. Nie podobają im się propozycje podwyżek podatków i restrukturyzacja systemu emerytalnego. - Chcą, by rolnicy płacili większe podatki, bez względu na to jakie osiągają dochody. Może nawet dojść do takiej sytuacji, że rolnik, który nie będzie miał żadnych dochodów i tak zapłaci więcej niż kilka miesięcy temu- powiedział Yiannis Zacharias, organizator blokady w północnej Grecji. Z drugiej strony rolnicy powinni zdawać sobie sprawę z tego, że reformy premiera to rezultat zobowiązań jego rządu wobec kredytobiorców, którzy pożyczki dla tego kraju uzależniali przeprowadzeniem szeregu reform. To nie koniec postulatów rolników. Żądają oni także wypłat odszkodowań za szkody, które wyrządziły przymrozki. Zniszczeniu uległy głównie uprawy warzyw i owoców cytrusowych.

W zeszłym roku strajk greckich rolników, polegający na blokadzie głównych dróg trwał ponad 40 dni. Doprowadził do ogromnych zakłóceń transportu samochodowego. W konsekwencji protest spowodował milionowe straty nie tylko Greków, ale i państw ościennych. Dlatego jego efektem były napięte stosunki z sąsiednią Bułgarią i Macedonią.

Bułgarski minister spraw wewnętrznych Rumyana Bachvarova już teraz  wystosowała apel do greckiego rządu.  W swoim liście, Bachvarova powołuje się między innymi na porozumienie osiągnięte na posiedzeniu Grecja-Bułgaria Rady Współpracy Najwyższej, zgodnie z którym rządy obu krajów mają obowiązek podjąć środki ostrożności, aby uniknąć tworzenia napięcia na granicach.

Jednocześnie, przedstawiciele stowarzyszeń transportowych w Sofii stwierdzili, że jeśli Grecy zablokują drogi prowadzące do przejść granicznych, to oni także zablokują drogi do granicy z Grecją.

- W przypadku zamknięcia przejść granicznych Greków odpowiemy tym samym. Wszystkie organizacje zrzeszone w Unii Pracodawców Kierowców Samochodów Ciężarowych zapowiadają kontrblokadę. Oficjalna deklaracja z naszej strony zostanie wysłana do rządu w ciągu najbliższych kilku godzin - stwierdził Alexander Stamboliyski, członek rady zrzeszającej bułgarskich kierowców.

Protesty, które od kilku dni są przekładane, mają rozpocząć się w poniedziałek lub najpóźniej w ciągu najbliższych dni.

Podobał się artykuł? Podziel się!