Właściciele lotnisk, pól golfowych i inni posiadacze ziemi nie użytkujący jej rolniczo mogą być pozbawieni prawa do unijnych dopłat bezpośrednich dla rolników w świetle pomysłu KE, by stworzyć "listę negatywną", ograniczającą liczbę beneficjentów tej pomocy.

Pomysł, który zasugerował unijny komisarz rolnictwa Dacian Ciolos, znalazł pozytywny oddźwięk wśród wszystkich krajów UE - powiedział PAP rzecznik komisarza Roger Waite.

Chodzi o to, by przedsiębiorstwa nierolnicze - lotniska, tereny golfowe, wielkie firmy, które skupują ziemię, czy też np. koleje - nie mogły już wykorzystywać luk prawnych i ubiegać się o dopłaty z unijnej Wspólnej Polityki Rolnej. KE stara się ustalić definicję rolnika "aktywnego", czyli czynnego zawodowo - takiego, który jest uprawniony do otrzymywania unijnej pomocy.

Według pomysłu Ciolosa instytucje, które znalazłyby się na "liście negatywnej", z założenia nie byłyby "aktywnymi rolnikami". Droga do dopłat nie byłaby co prawda dla nich całkowicie zamknięta - musiałyby jednak udowodnić, że dochody, które otrzymują z dopłat, stanowią nie mniej niż 5 procent ich całkowitego dochodu z zajęć pozarolniczych.

Wcześniej rozważano propozycję, by za "aktywnych rolników" uznać wszystkich rolników powyżej progu 5 procent, a państwa członkowskie musiałyby same sprawdzać, kto spełnia to kryterium, a kto nie. Jednak - jak było wiadomo jeszcze przed czwartkowym spotkaniem ministrów rolnictwa w Luksemburgu - kraje nie chcą wiązać definicji "aktywnego rolnika" z proporcją dochodów z zajęć pozarolniczych i nie chcą obciążać się dodatkową biurokracją.

Nowy pomysł - "listy negatywnej" - odpowiada na te zastrzeżenia, bo to po stronie podmiotów z tej listy leżałoby dowiedzenie, że są "aktywnymi rolnikami".

Chociaż KE chce wykluczyć "kanapowych rolników", zdarzają się przypadki bardziej skomplikowane niż lotniska czy pola golfowe. Rzecznik Waite podał przykład brytyjskiego National Trust - organizacji, która ma w swej pieczy zabytki i obszary cenne przyrodniczo i historycznie, ma też wiele ziemi uprawnej. Gdyby definicja "aktywnego rolnika" weszła w życie, National Trust nie mógłby pod nią podlegać, bo działalność rolnicza jest niewielką częścią jego pracy. Jednak faktycznie uprawia ona część swoich gruntów.