Targi w Kolonii uchodzą za jedną z najważniejszych tego rodzaju imprez na świecie. Ze względu na rozmach, organizowane są co dwa lata. W tym roku hale wystawiennicze odwiedziło ponad 150 tysięcy osób. Udział wzięło ponad 6,5 tysiąca wystawców.

Bezsprzecznie targi zdominowali producenci z Azji. Mocną reprezentację wystawiły Korea i Wietnam. Najliczniejszą grupą byli jednak Chińczycy, którzy prezentowali się na 240 stoiskach. O takim rozmachu inni mogli tylko pomarzyć. - Mamy do zaoferowania głównie produkty nieprzetworzone. Wiele odmian grochu i różnego rodzaju kasze. Sporą część naszej oferty stanowią też warzywa i do tego chcemy przekonać naszych przyszłych kontrahentów - mówił koordynator stoisk firm z Chin.

Targi w Kolonii to doskonała okazja do nawiązania kontaktów i otwarcia nowych rynków zbytu. I pod tym względem wystawcy zaliczą je do udanych. Mimo kryzysu, zainteresowanie kupujących było spore. To co napędza rynek to niewątpliwie kraje rozwijające się. Potężne rynki zbytu takie jak Indie czy Chiny zaczynają kupować i konsumować coraz więcej.

Podczas targów w Kolonii nie mogło zabraknąć polskich firm, których w tym roku było wyjątkowo dużo - ponad 130. Tak liczna reprezentacja to dowód na ich dobrą kondycję finansową i, co najważniejsze, na dobre perspektywy handlu. - Jeśli chodzi o sprzedaż wołowiny to kontrakty są, klientów nie brakuje. Mamy zapytania głównie ze Wschodu. Mam tu na myśli między innymi Liban, Libię ale także i Włochy - mówi Jan Muszyński prezes zarządu firmy Mark's.

Jak się okazuje, wołowina to nie jedyny poszukiwany produkt. Na brak klientów nie narzekały też firmy mleczarskie. Przez minione lata branża mocno inwestowała. Teraz mleko z Polski trafia praktycznie na wszystkie kontynenty. - Dla nas najważniejsze rynki to rynki Europy Zachodniej, Anglia, Niemcy i choćby Francja. Najbardziej nam teraz zależy na umocnieniu swojej pozycji własnie w tych krajach - mówi Alfred Korczyk ze Średzkiej Spółdzielni Mleczarskiej „Jana".

Mocną reprezentację w Kolonii miał polski drób, którego pozycja na zachodnim rynku od lat jest silna. Co więcej, jesteśmy jedynym liczącym się dostawcą gęsi i indyków na niemiecki rynek. - Mięsem handlować najłatwiej. Zależy nam na tym, żeby wejść na zachodnie rynki z wędlinami drobiowymi, głównie z indyka. Chciałbym, żeby to była nasza taka wartość dodana w handlu - mówi Edward Łukosz, prezes zarządu firmy „Łukosz".