Takie są główne elementy ujawnionego w piątek przez polskie źródła w Brukseli wstępnego porozumienia między Polską a Komisją Europejską. Porozumienie - w formie rozporządzenia KE - będzie musiała jeszcze zaaprobować rada ministrów rybołówstwa UE, najprawdopodobniej w kwietniu.

"Na razie nie ma sygnałów, by jakiś kraj był przeciw" - powiedziały źródła.

KE twierdzi, że polscy rybacy już w pierwszym kwartale ubiegłego roku przekroczyli o 8 tys. ton przyznany Polsce na 2007 rok limit połowowy, który wynosił 10,8 tys. ton dorsza. Dlatego KE zmuszona była wydać zakaz połowów do końca ubiegłego roku.

Zgodnie z porozumieniem między Polską a KE, nadwyżkę Polska spłaci w ciągu czterech lat: w 2008 r. - 10 proc. przekroczenia, a w kolejnych trzech latach po 30 proc., licząc z 8 tys. ton przekroczenia.

To oznacza, że tegoroczna kwota połowowa dorszy dla polskich rybaków na Bałtyku Wschodnim, która wynosi 10,25 tys. ton, jest mniejsza o 800 ton. W kolejnych trzech latach przyznane Polsce kwoty będą mniejsze w każdym roku o 2,4 tys. ton.

Polskie źródła zapewniały, że porozumienie jest korzystne dla Polski, gdyż KE poszła na ustępstwa.

Przekonywały, że zgodnie z unijnym prawem KE musiała zmniejszyć kwoty w kolejnych latach o wyłowioną nadwyżkę. Ale po pierwsze - mogła zażądać dodatkowej kary - zmniejszenia kwoty o 40 proc. ponad nadwyżkę. Po drugie - mogła wymagać, by nadwyżka została spłacona w ciągu jednego roku, a nie była rozłożona na raty.

Wprowadzając w lipcu ub.r. zakaz połowów dorsza, KE opierała się na wynikach przeprowadzonej na początku roku przez unijnych inspektorów kontroli polskich portów dorszowych.

Na początku października polski rząd zaskarżył rozporządzenie KE do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Natomiast pod koniec października KE otworzyła przeciwko Polsce postępowanie za łamanie zakazu połowów dorsza na Bałtyku Wschodnim - chodzi o 40 ujawnionych przez polskich i unijnych kontrolerów przypadków złamania zakazu przez rybaków, którzy złowili nieco ponad 15 ton dorsza z Bałtyku Wschodniego.

Na razie nie wiadomo, czy Polska wycofa w najbliższym czasie pozew z Trybunału. Najprawdopodobniej jednak stanie się to dopiero po zatwierdzeniu porozumienia przez Radę UE.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!