- Szereg obszarów polskiego ustawodawstwa w dziedzinie ochrony wód wykazuje braki. Dotyczy to m.in. wdrożenia niektórych definicji określonych w dyrektywie oraz załączników do dyrektywy - czytamy w komunikacie KE.

Komisja jest szczególnie zaniepokojona niewdrożeniem załącznika II do dyrektywy, w którym przedstawiono charakterystykę typów wód powierzchniowych i podziemnych, a także niepełnym wdrożeniem załącznika III. Zawiera on m.in. specyfikację do analizy obszaru dorzecza i przegląd wpływu działalności człowieka na stan wód.

Zdaniem Komisji niepełne lub nieodpowiednie wdrożenie załączników doprowadzi prawdopodobnie do niepoprawnej analizy obszaru dorzecza, przeglądu wpływu działalności człowieka na stan wód oraz ekonomicznych aspektów wiązanych z korzystaniem z wód. Do takiej analizy zobowiązuje kraje UE ramowa dyrektywa wodna, która weszła w życie w 2000 r.

Dyrektywa zobowiązuje kraje Unii do ochrony i poprawy stanu wszystkich części wód gruntowych i powierzchniowych (rzek, jezior, kanałów i wód przybrzeżnych), aby przywrócić ich dobry stan najpóźniej do 2015 r.

Zastrzeżenia KE budzi też kwestia monitorowania stanu wód. - Pomimo licznych przypomnień nie uzyskano satysfakcjonującej odpowiedzi - wskazują służby prasowe KE.

Przypominają, że w czerwcu 2008 r. Komisja przesłała w tej sprawie wezwanie do polskich władz. Jako że działania naprawcze ze strony Polski nie objęły wszystkich zastrzeżeń KE, w czerwcu 2010 r. wystosowano tzw. uzasadnioną opinię.

- W marcu 2011 r. Polska dokonała przeglądu przepisów w dziedzinie ochrony wód, przyjmując w listopadzie tego samego roku szereg ustaw. Ponieważ jednak w dalszym ciągu nie usunięto niektórych niedociągnięć stwierdzonych w czerwcu 2010 r., Komisja pozywa Polskę do Trybunału. W zeszłym miesiącu Polska otrzymała podobny pozew w związku z zanieczyszczeniem wody azotanami - czytamy.

Podobał się artykuł? Podziel się!