Plan ten jest reakcją Unii na skandal związany z wprowadzeniem do obrotu koniny jako mięsa wołowego w niektórych krajach UE. W środę ministrowie rolnictwa państw dotkniętych skandalem zapoznali się z propozycją Komisji, a w piątek zaakceptowali ją eksperci ze wszystkich krajów członkowskich.

- Cieszę się, że kraje członkowskie szybko zaakceptowały plan przedstawiony dwa dni temu, i apeluję, aby nie ustawały w wysiłkach, by ustalić jasny obraz i kolejność zdarzeń. Konsumenci oczekują od UE, swoich władz i wszystkich uczestników łańcucha dostaw żywności, że dadzą im pewność odnośnie do produktów, które mają na talerzach - oświadczył unijny komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumentów Tonio Borg.

Współfinansowane w 75 proc. przez KE badania mają rozpocząć się natychmiast i potrwają miesiąc, z możliwością ich kontynuacji przez następne dwa miesiące. W pierwszym etapie przebadanych zostanie w sumie 2250 próbek przetworzonych produktów mięsnych, które trafiły do obrotu detalicznego i zostały oznakowane jako zawierające mięso wołowe. Testy DNA mają wykryć, czy produkty te zawierają koninę. Na poszczególne kraje przypadnie od 10 do 150 testów - zależnie od wielkości państwa.

Druga seria badań będzie mieć na celu sprawdzenie, czy wprowadzona do obrotu w UE konina zawiera lek weterynaryjny fenylobutazon, stosowany w hodowli koni sportowych, ale groźny dla zdrowia ludzi i dlatego zakazany w hodowli zwierząt, których mięso ma trafić do konsumpcji. Plan Komisji przewiduje przebadanie jednej próbki na 50 ton koniny. Każde z państw członkowskich wykona co najmniej pięć testów.

Oszustwo z wprowadzaniem do obrotu hamburgerów zawierających koninę zostało wykryte w styczniu w Irlandii; później okazało się, że skandal dotyczy też innych rodzajów gotowej żywności m.in. we Francji i Wielkiej Brytanii. Sprawa wywołała oburzenie zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich, gdzie zasadniczo nie jada się koniny. Polska była wskazywana jako kraj pochodzenia mięsa końskiego, jednak według naszej Inspekcji Weterynaryjnej polskie ubojnie dostarczyły wyłącznie wołowinę.

Wstępne francuskie śledztwo ujawniło, że konina trafiła do zaopatrywanej przez francuską firmę fabryki w Luksemburgu i że zadziałali tu również pośrednicy: holenderski i cypryjski, natomiast samo mięso pochodziło z rzeźni w Rumunii. Premier Rumunii Victor Ponta oświadczył w poniedziałek, że w jego kraju nie doszło do żadnego oszustwa polegającego na sprzedawaniu mięsa końskiego jako wołowiny.

Komisja Europejska zapewnia, że jak dotąd nie ma żadnych dowodów, iż skandal dotyczy sfery bezpieczeństwa żywności, a jedynie doszło do oszustwa w systemie znakowania żywności. Podobał się artykuł? Podziel się!