Uczestnicy manifestacji mówili o ogromnych stratach w wyniku braku opadów. Winą za szkody obarczano jednak nie tylko warunki atmosferyczne, ale również członków rządu Pedra Passosa Coelho.

Niektórzy uczestnicy protestu pojawili się na ulicach Mirandeli z transparentami oskarżającymi szefową resortu rolnictwa Assuncao Cristas. - Pani minister, nie wystarczy dobra wola, chcemy czynów - skandowali manifestanci.

- Rząd spóźnił się z wnioskiem o pomoc do Unii Europejskiej. Potrzebne są błyskawiczne decyzje, które ochronią nasze rolnictwo przed pogłębieniem się strat w obliczu zapowiadanego na kolejne miesiące braku opadów. W związku z niedoborem traw państwo powinno uruchomić szybką dostawę pasz dla najbardziej potrzebujących hodowców - powiedział Armando de Carvalho, przewodniczący Krajowego Stowarzyszenia Rolnictwa.

Uczestnicy protestu, w którym wzięło udział prawie tysiąc osób, oskarżali też rząd o próbę osłabienia sektora hodowlanego w związku z planowanym odstąpieniem od dotowania przez państwo badań sanitarnych bydła. - Wdrożenie w życie tego projektu pogrąży branżę i odbije się negatywnie na zdrowiu konsumentów - uznał Armando de Carvalho.

Manuel Cardoso, przedstawiciel ministerstwa rolnictwa, z którym rozmawiali manifestanci, potwierdził, że susza doprowadziła w wielu gospodarstwach rolnych do dramatu. - Resort podjął już jednak działania służące nawodnieniu obszarów uprawnych - zapewnił Cardoso.

Portugalię nawiedziła największa od 80 lat susza. Już w lutym objęła ona terytorium całego kraju. Meteorolodzy oceniają, że susza ekstremalna zapanowała na blisko jednej trzeciej obszaru Portugalii. W lutym zanotowano w całym kraju opady na poziomie 2,2 mm. W poprzednich latach średnia ta wynosiła 50 razy więcej.

Podobał się artykuł? Podziel się!