Wniosek o jednorazowy skup nadwyżek mięsa złożyły na ostatnim posiedzeniu komitetu zarządzającego ds. rynku wieprzowiny trzy państwa Francja, Węgry oraz Polska. Do tej pory we Wspólnocie takiego mechanizmu obrony rolniczych dochodów nie stosowano. Pytanie czy jest sens przeprowadzać taką rewolucję. Tym bardziej, że skuteczność takich działań wątpią sami rolnicy.

Sławomir Izdebski, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych – „Najlepszym rozwiązaniem na pewno nie będzie skup interwencyjny, bo skupy interwencyjne w Polsce już były.”

Zdaniem analityków rynku kupno i zmagazynowanie nadwyżek nie rozwiąże sytuacji. Interwencja miałaby sens tylko wtedy, gdyby półtusze z unijną subwencją sprzedać za granicę.

Witold Choiński, „Polskie Mięso” – „Szybszym zdecydowanie rozwiązaniem byłyby dopłaty do eksportu.”

Złożenie wniosku w komitecie zarządzającym to dopiero początek długiej procedury ewentualnego uruchomienia interwencji. Będą się temu sprzeciwiać najwięksi producenci wieprzowiny w Europie. Tam koszty produkcji są najniższe. Duńczycy tradycyjnie protestują przeciwko wszystkim formom ingerencji na rynku. Tak były także wtedy, gdy Bruksela zdecydowała się uruchomić dopłaty do przechowywania półtusz.

Tadeusz Blicharski, Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS” – „Duńczycy i Niemcy byli przeciwni wprowadzeniu tej regulacji, tego mechanizmu regulowania rynku, uważajc, ze rynek sam sobie musi z tym problemem poradzić i jest to forma oczyszczenia rynku ze słabszych producentów.”

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!