Ministrowie rolnictwa państw członkowskich na spotkaniu Rady ds. Rolnych w poniedziałek w Brukseli niemal jednomyślnie ocenili, że propozycja zmiany aktualnego rozporządzenia w sprawie stosowania GMO w żywności i paszy zwierzęcej na terenie UE stoi w sprzeczności z zasadami jednolitego rynku oraz postanowieniami Światowej Organizacji Handlu.

Większość delegacji, zarówno tych tradycyjnie przeciwnych (np. z Austrii, Węgier, Luksemburga czy Francji) jak i przychylnych stosowaniu GMO (np. z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii czy Czech), stanęła na stanowisku, że wprowadzenie propozycji Komisji w obecnym kształcie nie jest "w praktyce możliwe", a nawet może okazać się "szkodliwe".

Rozwiązania zaproponowane przez Komisję 22 kwietnia dają państwom członkowskim prawo ograniczenia lub wprowadzenia całkowitego zakazu stosowania GMO w żywności i paszach zwierzęcych na ich terytorium.

Zakaz ten, inaczej opt-out, może być wprowadzony w stosunku do produktów GMO, które wcześniej otrzymały ogólnounijną autoryzację. Nie może on jednak w żaden sposób ograniczyć swobody importu i przewozu GMO na terenie całej Unii.

By móc zakazać stosowania GMO na własnym terytorium, państwa członkowskie muszą powołać się na inne niż naukowe przyczyny. Projekt Komisji nie precyzuje, jakie mogą to być powody.

Większości ministrów rolnictwa oceniła, że propozycje Komisji są "nierealistyczne" w związku m.in. z uzależnieniem unijnych producentów od importu wysokobiałkowych roślin, takich jak soja.

Według komisyjnych statystyk państwa Unii importują średnio ponad 30 mln ton soi oraz mączki sojowej rocznie, z czego prawie 90 proc. to soja genetycznie modyfikowana.

Ograniczone ze względu na klimat uprawy wysokobiałkowych roślin na terenie Europy nie są w stanie zaspokoić potrzeb unijnych producentów trzody i drobiu. Eksperci oraz grupy interesu, w tym COPA-COGECA, która zrzesza organizacje rolne ze wszystkich krajów Unii, ostrzegają, że propozycja KE może doprowadzić do znacznego ograniczenia importu wysokobiałkowych roślin oraz wzrostu cen pasz, co w konsekwencji grozi katastrofą w sektorze hodowli trzody i drobiu.