KE woli proponowanych zmian nie nazywać "reformą" i używa określenia "badanie lekarskie" (ang. "health check"), przekonując, że nie chodzi o radykalne reformy, ale o przeprowadzenie niezbędnych dostosowań.

"Jest rzeczą zupełnie normalną, że zdrowi ludzie udają się do lekarza, żeby poddać się kontroli i sprawdzić, czy nie powinni zmodyfikować swoich dotychczasowych zachowań, aby utrzymać formę. Podobnie my musimy sprawdzić, czy WPR nie wymaga dostosowań do potrzeb Unii Europejskiej złożonej z 27 członków oraz warunków panujących w szybko zmieniającym się świecie. Proponowane przeze mnie zmiany będą miały odczuwalny wpływ na sytuację rolników, konsumentów i podatników" - oświadczyła komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer Boel.

KE zastrzega, że nie są to jeszcze formalne propozycje legislacyjne. Te pojawią się wiosną przyszłego roku, po sześciomiesięcznych konsultacjach. Część z nich - jak ma nadzieję Komisja - zostanie przyjęta przez ministrów rolnictwa przed końcem 2008 r., po czym wejdzie w życie ze skutkiem natychmiastowym.

Najbardziej radykalne zmiany mają zostać przyjęte w ramach zaplanowanego na 2008/2009 przeglądu budżetu UE i zacząć obowiązywać dopiero w kolejnym wieloletnim budżecie UE, czyli po 2013 r.

Wśród najbardziej spektakularnych i "politycznych" propozycji, które mają zacząć obowiązywać w 2013 r. jest wprowadzenie limitów dla największych gospodarstw - beneficjentów rolnych funduszy. KE proponuje stopniowe zmniejszanie poziomu wsparcia, gdy całkowita wysokość pomocy przekracza ustalony próg, np. 100 tys. euro rocznie. Szacuje się, że rocznie KE zaoszczędziłaby dzięki tym limitom prawie 0,5 mld euro.

W UE rolnicy, którzy rocznie otrzymują ponad 100 tys. euro dopłat (producenci) stanowią 0,34 proc. wszystkich rolników, czyli około 23 tys. - najwięcej jest ich w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Hiszpanii.

W Polsce gospodarstw otrzymujących tak duże wsparcie obecnie praktycznie nie ma. Według unijnych statystyk z 2005 r., stanowią one 0,01 proc. wszystkich gospodarstw. 94,4 proc. polskich rolników dostaje nie więcej niż 1.250 euro rocznie.

Ale uwaga: wraz z rosnącymi co roku dopłatami dla polskich rolników, które - zgodnie z traktatem akcesyjnym - w 2013 r. mają zrównać się z dopłatami w starych państwach UE, niewykluczone, że także polskie gospodarstwa ucierpią na wprowadzeniu limitów.

Komisja proponuje, by cięcia były tym większe, im większe są dopłaty z unijnego budżetu dla danego producenta rolnego. Np. w przypadku 100 tys. euro redukcja ma wynieść 10 proc., w przypadku 200 tys. euro - 25 proc., a w przypadku ponad 300 tys. euro - 45 proc.

KE zapewnia, że jej propozycja uwzględni różnicę między gospodarstwami posiadającymi wielu właścicieli i pracowników a gospodarstwami należącymi do jednego rolnika i zatrudniającymi tylko kilku pracowników. To oznacza, że z limitów wyłączone mogłyby zostać wielkie spółdzielnie rolne we wschodnich Niemczech, powstałe po połączeniu państwowych gospodarstw w byłej NRD.

O takie ulgowe traktowanie spółdzielni zaapelowali we wtorek socjaliści w Parlamencie Europejskim.

Z pewnością polskich rolników dotyczy natomiast inna propozycja - zwiększenia minimalnego obszaru posiadanego przez rolnika gruntu dającego prawo do uzyskania wsparcia unijnego. Wynosi on obecnie 0,3 ha. Na razie KE nie podaje, o ile miałby być zwiększony.

Komisja zaproponowała też wprowadzenie tzw. modulacji, czyli zwiększania wydatków na tzw. drugi filar WPR (rozwój strukturalny obszarów wiejskich) kosztem I filara, czyli zmniejszania dopłat bezpośrednich dla rolników.

Modulacja miałaby rozpocząć się już w 2010 r. i w budżecie do 2013 r. wynieść 2 proc. Jak zastrzega KE, miałaby dotyczyć tylko rolników starych państw UE i otrzymujących rocznie ponad 5 tys. euro. Dopłaty dla rolników nowych państw unijnych mają wciąż rosnąć - zgodnie z traktatem akcesyjnym - by w 2013 r. osiągnąć poziom dopłat w starych krajach.

W "badaniu lekarskim" WPR Komisja Europejska poważnie rozważa też odchodzenie od instrumentów interwencyjnych w niektórych sektorach i ich stopniową liberalizację, zwracając uwagę "na szczególne okoliczności", a mianowicie wysokie ceny rynkowe. Ma to dotyczyć m.in. rynku zboża. KE proponuje utrzymanie działań interwencyjnych jedynie w przypadku jednej odmiany - a mianowicie pszenicy używanej do wypieku chleba.

Biorąc pod uwagę fakt, że kwoty mleczne mają zostać zniesione w 2015 r., KE proponuje stopniowe zwiększanie wysokości kwot w poprzedzającym ten termin okresie - tak aby złagodzić ewentualne skutki dla sektora.

KE zasugerowała też przeanalizowanie potrzeby utrzymania systemu wsparcia upraw energetycznych, wskazując na inne metody zachęcania do produkcji biomasy oraz wysokie ceny.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!