"Nasza propozycja jest najlepsza i jej nie zmienimy. Oczywiście ostateczną decyzję podejmą kraje członkowskie i Parlament Europejski... Może wpadną na lepsze rozwiązanie, życzę im powodzenia" - powiedział Barroso w czwartek na konferencji prasowej.

"Trzymanie się ustalonych przez nas celów jest kwestią naszej wiarygodności" - podkreślił.

Chodzi o pakiet legislacyjny przedstawiony w styczniu przez KE. Ma on zrealizować cele, do których przywódcy zobowiązali się na szczycie UE już rok temu. Do 2020 roku z 8,5 do 20 proc. ma wzrosnąć udział energii odnawialnej w UE (w Polsce do 15 proc.), a emisje CO2 mają spaść o 20 proc. w porównaniu z rokiem 1990. UE jest gotowa do redukcji emisji CO2 nawet o 30 proc., jeśli w ramach nowego, globalnego porozumienia post-Kioto inne rozwinięte kraje zobowiążą się do porównywalnego wysiłku.

"Ambitny pakiet propozycji KE (...) jest doskonałym punktem wyjścia i podstawą do porozumienia" - brzmi projekt wniosków końcowych szczytu przygotowany przez słoweńskie przewodnictwo.

Szereg krajów zgłasza jednak poważne zastrzeżenia do szczegółów propozycji KE. M.in. Niemcy i Polska obawiają się, że obowiązek redukcji emisji CO2 uderzy w najbardziej energochłonne branże przemysłu, które - według propozycji KE - za prawa do emisji będą musiały płacić. Polska postuluje wprowadzenie mieszanego systemu przydziału uprawnień, w przeważającej części opartego na uprawnieniach przyznawanych bezpłatnie. Argumentuje, że powinno to dotyczyć zwłaszcza sektora energetycznego, w tym elektrociepłowni, bo inaczej Polakom grożą podwyżki cen prądu o 50-70 proc. już w 2013 r.

KE proponuje bowiem, by energetyka objęta była systemem płatnych zezwoleń już od początku działania zreformowanego systemu. W innych branżach, np. produkcji cementu czy hutnictwie, nie wyklucza częściowo bezpłatnych zezwoleń, ale swoją decyzję w tej sprawie zapowiada na rok 2011. Polska i wiele innych krajów protestują przeciwko odkładaniu decyzji.

Przedmiotem sporu są też szczegóły propozycji obniżenia emisji CO2 przez samochody osobowe średnio do 130 g/km w roku 2012, pod groźbą kar finansowych.

Coraz więcej krajów członkowskich zadaje również pytanie, czy rzeczywiście walce ze zmianami klimatycznymi służy ustalenie obowiązkowego 10-procentowego pułapu biopaliw w paliwach zużywanych w transporcie. Ich spalanie powoduje mniejsze emisje CO2 niż zwykłych paliw, ale są wątpliwości, czy ten bilans jest pozytywny, jeśli weźmie się pod uwagę emisje CO2 powstałe przy produkcji i transporcie biopaliw. Dodatkowo wskazuje się na zagrożenia dla bioróżnorodności i ryzyko ograniczenia tradycyjnych upraw, co grozi dalszą podwyżką cen żywności, bolesną zwłaszcza dla krajów rozwijających się.

Polska, z dużym potencjałem rolniczym, uważa, że może być znaczącym źródłem biopaliw. Protestuje więc przeciwko pułapowi 35 proc. jako minimalnemu poziomowi redukcji emisji, który mają zapewnić biopaliwa, bowiem tego warunku może nie spełnić większość upraw w UE.

Kontrowersje budzi wciąż proponowany przez KE obowiązkowy podział firm sektora energetycznego na części odpowiadające za produkcję i przesył. Najgłośniej protestują przeciwko temu Francja i Niemcy, jednak przestawione przez te kraje alternatywne propozycje Barroso określił jako "niewystarczające". Pomimo różnicy zdań, na szczycie przywódcy zobowiążą się, że porozumienie w tej sprawie kraje członkowskie osiągną do czerwca tego roku.

Potwierdzą też, że ostateczne porozumienie w sprawie ambitnego pakietu klimatyczno-energetycznego nastąpi najpóźniej wiosną przyszłego roku. UE jest pod presją czasu, bowiem tyka zegar międzynarodowych negocjacji w sprawie przeciwdziałania zmianom klimatycznym po roku 2012, kiedy przestanie obowiązywać protokół z Kioto.

Kolejna po Bali światowa konferencja klimatyczna zaplanowana jest na 1-12 grudnia 2008 r. w Poznaniu - co zresztą na wniosek Polski podkreślono w projekcie wniosków końcowych. Byłoby idealnie, gdyby do tego czasu KE miała jako argument w negocjacjach z krajami trzecimi uzgodnione wewnętrzne stanowisko UE. Ale kluczowa będzie dopiero konferencja w Kopenhadze w grudniu 2009, gdzie negocjacje klimatyczne w ramach ONZ powinny się zakończyć. Wtedy byłaby szansa, że do 2012 r. zakończy się ratyfikacja nowego porozumienia i nowy, światowy system post-Kioto wejdzie w życie od 2013 r.

"Musimy być liderami, musimy dać przykład" - apelował w czwartek Barroso.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!