Co roku w drugi wtorek września w Tordesillas setki młodych mężczyzn konno i pieszo ścigają byka i wbijają w niego lance z ponad 30-centymetrowym ostrzem. Pościg może trwać wiele godzin, aż do zabicia krwawiącego zwierzęcia. Zwycięzcą jest ten, kto powali byka na ziemię i, czasami jeszcze żywemu, odetnie jądra i ogon. Zwierzę umiera w strachu i męczarniach, a zwycięzca otrzymuje od władz miasta złote insygnia i żelazną lancę.

Tradycja zabijania byka lancami, nazywana "turniejem", sięga XV wieku. Zgodnie z prawem jest uznana za "dziedzictwo historyczne" i "atrakcję turystyczną" Hiszpanii. Regulamin wydany przez władze miasta mówi, że byka nie można powalić zbyt wcześnie, ale, dźgając go lancami, należy wyprowadzić przez most na pole po drugiej stronie rzeki i dopiero tam zadawać śmiertelne ciosy. Wielu Hiszpanów uważa, że jest to fiesta, i przyprowadza na nią dzieci.

Tegoroczny byk ważył około 600 kg, był czarny i nazywał się Jaquerito. Niektóre hiszpańskie media potępiły "krwawy spektakl" i próbowały uratować życie Jaquerito, inne zaś opowiedziały się za podtrzymaniem "tradycji".

"Ponad 70 procent Hiszpanów nie zgadza się na taką formę czczenia Matki Boskiej, politycy i media nie mogą bez końca ignorować opinii publicznej. To niedopuszczalne, aby Hiszpania XXI wieku nazywała takie okrucieństwo atrakcją turystyczną" - powiedziała przewodnicząca partii występującej przeciwko maltretowaniu zwierząt (PACMA), Concepcion Reyero. 

Do demonstracji wezwały organizacje obrony praw zwierząt z Hiszpanii, Francji, Niemiec, Szwajcarii, Belgii, Holandii i Wielkiej Brytanii.

Źródło: PAP