- Przyszła Wspólna Polityka Rybacka (WPRyb), która jest ustalana raz na dziesięć lat, będzie inna od dotychczasowych. Zasoby ryb maleją, trzeba więc będzie ograniczać kwoty połowowe i zdecydować się na działania trudne dla rybaków, czyli proponować im wycofywanie się z działalności połowowej - powiedział wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke, który odpowiada w resorcie rolnictwa za rybołówstwo.

Według niego, Wspólna Polityka Rybacka jest polityką ważną chociażby dlatego, że z tych samych zasobów mórz korzysta wiele krajów, a działalność jednej floty wywiera wpływ na możliwości połowów przez inne. Ponadto rybołówstwo i przetwórstwo ryb przynosi polskiej gospodarce znaczne dochody. W 2010 r. 0,5 proc. polskiego PKB czyli ok. 7 mld zł zostało wytworzone przez tę branżę.

Komisja Europejska przygotowała już w kwietniu 2009 r. propozycje reformy unijnej polityki rybackiej od 2012 r. Dotychczas trwa dyskusja na temat reformy, wiążące decyzje mają zapaść pod koniec tego roku - jeszcze za polskiej prezydencji, na którą spadnie zadanie znalezienia kompromisu w tej sprawie między 27 krajami UE.

W opinii polskiego rządu, reforma jest konieczna, gdyż WPRyb w dotychczasowej formie jest nieefektywna. Zwłaszcza dotyczy to rozwiązania problemu nadmiernych zdolności połowowych w stosunku do możliwości pozyskania ryb. Dotyczy on także Polski.

- Już obecnie jest możliwe ograniczenie nadmiernej zdolności połowowej np. poprzez przyznawania jednorazowej premii z Europejskiego Funduszu Rybackiego (EFR) za złomowanie statku. Działanie to pozwoliło zmniejszyć polską flotę od 2004 r. o 40 proc. Rybacy jednak mogą skorzystać z unijnych pieniędzy na ten cel tylko do końca 2011 r. Tak więc przed wieloma z nich jest poważna decyzja: czy zrezygnować z zawodu rybaka i zająć się czymś innym, czy też mimo wielu ograniczeń dalej łowić ryby bez gwarancji uzyskania odpowiednich zysków - mówił Plocke.

Wiceminister uważa, że zmniejszenie połowów powinno się odbywać przy zastosowaniu różnych mechanizmów rynkowych np. poprzez stworzenie systemu zbywania kwot przez indywidualnych rybaków na rzecz np. organizacji rybackich. Obecnie limit połowów przywiązany jest do określonego armatora i nie można go oddać drugiej osobie.