Polityka rolna Unii Europejskiej już kilkakrotnie była reformowana. Ostatnie zmiany wprowadzono w 2004 r. Zdecydowano wtedy między innymi o rewolucyjnej zasadzie oddzielenia dopłat bezpośrednich od produkcji. Z kolei otrzymanie unijnych dotacji uzależniono od spełniania zasad dobrej praktyki rolniczej oraz dobrostanu zwierząt. W przyszłym roku przyjdzie czas, aby ocenić czy reforma spełniła oczekiwania.

Jerzy Plewa, Komisja Europejska: - Ma być przeprowadzony tzw. „help-check” , który ma na celu sprawdzenie czy rzeczywiście ostatnie reformy w latach 2004-2005 spełniają zakładane oczekiwania.

A przy okazji szykuje się dyskusja nad kolejnymi zmianami. Polscy rolnicy i przedsiębiorcy na pewno w perspektywie kilku lat mogą się pożegnać z interwencjami Brukseli na rynku.

Marian Brzózka, ekspert ds. WPR – Nie będzie to już ta klasyczna interwencja, jaka była do tej pory – zbieranie nadwyżek, żeby ratować dochody. Ta polityka historycznie się kończy.

Kolejne zmiany wymusi postępująca liberalizacja światowego handlu. Porozumienie w ramach WTO otworzy szeroko unijne granice na zagraniczną żywność. Ale na znoszeniu barier w eksporcie zyskujemy, a nie tracimy o czym najlepiej przekonaliśmy się po integracji z Unią.

- Największe obawy dotyczyły, że nas Europa zaleje żywnością. Stało się odwrotnie. To myśmy wykazali pełną ekspansję – mówi Marian Brzózka

Ale to co budzi największe kontrowersje to wysokość unijnego budżetu po 2013 r. Od tego tak naprawdę zależy przyszłość unijnej polityki rolnej. W Europie są kraje, które chciałyby te wydatki zlikwidować.

- Rewolucji w budżecie nie będzie, tak jak nie było mimo ostrych sporów przy tej perspektywie finansowej dlatego, że rolnictwa europejskiego a zwłaszcza rozwoju obszarów wiejskich nie można radykalnie potraktować finansowo w postaci cięć – dodaje Brzózka.

Bardziej prawdopodobne jest ograniczenie wydatków z dopłat bezpośrednich na rzecz funduszy na rozwój wsi.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!