- W najbliższych dniach powinny zakończyć się pierwsze testy przeprowadzone w państwach członkowskich, w celu wykrycia mięsa końskiego w przetworzonych produktach z wołowiny. Następnie zostaną przekazane Komisji Europejskiej. Spodziewamy się, że raport na podstawie tych wyników będzie gotowy 15 kwietnia. Być może zostanie zaprezentowany podczas spotkania ministrów rolnictwa 22 kwietnia w Luksemburgu - poinformował Xavier Pavard z biura prasowego Rady Unii Europejskiej.

W połowie lutego kraje UE poparły propozycję Komisji Europejskiej, by przeprowadzić testy przetworzonych produktów mięsnych, w tym badania DNA na obecność koniny w wyrobach oznakowanych, jako wołowe. Plan ten jest reakcją Unii na skandal związany z wprowadzeniem do obrotu koniny, jako mięsa wołowego w niektórych krajach UE.

Badania są współfinansowane w 75 proc. przez KE. Zgodnie z planem, w pierwszym etapie przebadanych miało zostać w sumie 2250 próbek przetworzonych produktów mięsnych, które trafiły do obrotu detalicznego i zostały oznakowane, jako zawierające mięso wołowe. Testy DNA mają wykryć, czy produkty te zawierają koninę. Na poszczególne kraje przypadnie od 10 do 150 testów - zależnie od wielkości państwa.

Druga seria badań ma odpowiedzieć na pytanie, czy wprowadzona do obrotu w UE konina zawiera lek weterynaryjny fenylobutazon, stosowany w hodowli koni sportowych, ale groźny dla zdrowia ludzi i dlatego zakazany w hodowli zwierząt, których mięso ma trafić do konsumpcji. Plan Komisji przewiduje przebadanie jednej próbki na 50 ton koniny. Każde z państw członkowskich miało wykonać, co najmniej pięć testów.

Oszustwo z wprowadzaniem do obrotu hamburgerów zawierających koninę zostało wykryte w styczniu w Irlandii; później okazało się, że skandal dotyczy też innych rodzajów gotowej żywności, m.in. we Francji i Wielkiej Brytanii. Sprawa wywołała oburzenie zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich, gdzie zasadniczo nie jada się koniny. Polska była wskazywana, jako kraj pochodzenia mięsa końskiego, jednak według naszej Inspekcji Weterynaryjnej polskie ubojnie dostarczyły wyłącznie wołowinę.

Wstępne francuskie śledztwo ujawniło, że konina trafiła do zaopatrywanej przez francuską firmę fabryki w Luksemburgu i że zadziałali tu również pośrednicy: holenderski i cypryjski, natomiast samo mięso pochodziło z rzeźni w Rumunii. Premier Rumunii Victor Ponta oświadczył jednak, że w jego kraju nie doszło do żadnego oszustwa polegającego na sprzedawaniu mięsa końskiego, jako wołowiny.

Po skandalu z deklarowaniem mięsa końskiego, jako wołowiny Komisja Europejska chce wiosną zaproponować, aby we wszystkich krajach UE obowiązywały takie same kary za fałszowanie mięsa. W planach jest też nadanie urzędnikom unijnym prawa do zlecania badań DNA.

Podobał się artykuł? Podziel się!