Nowicki protestował przeciwko forsowanej przez KE propozycji, by już od 2013 roku elektrownie musiały kupować 100 proc. pozwoleń na emisje CO2 na unijnym rynku handlu emisjami (ETS). Zgłosił postulat, by początkowo tylko 20 proc. uprawnień do emisji w sektorze produkcji energii sprzedawanych było na aukcjach, zaś 80 proc. - rozdawanych za darmo. Polska proponuje doroczne zwiększanie liczby uprawnień sprzedawanych na aukcjach, aż w 2020 roku będzie to 100 proc. wszystkich emisji.

KE szacuje, że realizacja ambitnego planu będzie kosztować UE co najmniej 60 mld euro rocznie, czyli 0,5 proc. unijnego PKB

Polską propozycję poparło ośmiu ministrów, głównie z nowych krajów członkowskich. Po raz kolejny okazało się, że nowe i stare kraje mają sprzeczne interesy i chcą inaczej realizować ustalone cele.

Komisarz ds. środowiska Stawros Dimas zadeklarował "otwarcie" na dyskusję o rozdziale uprawnień do emisji CO2. Co do zasady jednak KE pozostaje nieubłagana.

Planuje się, że darmowe limity emisji CO2 dostaną najbardziej energochłonne branże, które w przeciwnym wypadku mogłyby przenieść produkcję np. na Ukrainę albo do Chin. KE zapowiada, że katalog branż ogłosi w 2010 roku.

Do 2020 roku z 8,5 do 20 proc. ma wzrosnąć udział energii odnawialnej w UE, a emisje CO2 spaść o 20 proc. w porównaniu z rokiem 1990. W Polsce 15 proc. zużywanej energii ma w 2020 roku pochodzić ze źródeł odnawialnych. Obecnie ich wykorzystanie wynosi w Polsce 7,2 proc. Emisje CO2 branż objętych ETS mają być mniejsze o 21 proc. w porównaniu z rokiem 2005.

Porozumienie w sprawie pakietu ma zapaść do końca 2008 roku, za francuskiego przewodnictwa w UE. (...) Kluczowe decyzje mają zapaść na konferencji w Kopenhadze w 2009 roku - UE chce wywrzeć presję na partnerów, pokazując własne zobowiązania w zakresie ograniczenia emisji CO2, czyli gazu, który zdaniem naukowców odpowiada za ocieplenie klimatu.

Źródło: PAP


.