Kierowcy tirów - najpierw na Sycylii, a od poniedziałku w całych Włoszech - protestują przeciwko wzrostowi cen paliw i wielu opłat, dotkliwych dla ich branży; domagają się interwencji rządu.

Blokowane są drogi, w rezultacie czego doszło do paraliżu transportu towarów. Na południu zabrakło paliwa, a w sklepach prawie w całych Włoszech skończyły się zapasy świeżej żywności. W miastach trudno kupić świeże mleko, warzywa i owoce.

Od piątku, czyli ostatniego dniu strajku, sytuacja ma powrócić do normy - zapowiadają organizatorzy protestu.

Włoscy rolnicy liczą zaś straty, poniesione przez ich branżę. Związek Coldiretti poinformował, że straconych zostało 200 tysięcy godzin pracy przy zbiorze, magazynowaniu i produkcji żywności.

W handlu zanotowano w tych dniach spadek zakupu warzyw i owoców o 30 procent; to zaś wyłącznie dlatego, że nie było ich w sprzedaży.
Podobał się artykuł? Podziel się!