Jak poinformował w piątek resort rolnictwa, Sawicki napisał do Jean-Claude'a Junckera m.in., że "jest to wyraźne działanie na zwłokę, a nie próba pomocy rolnikom i rozwiązania problemu". Jest też kolejnym dowodem na urzędniczy brak zrozumienia procesów produkcyjnych w rolnictwie i funkcjonowania rynku, których zasady sama Komisja określiła - napisał Sawicki.

Według niego KE swoją decyzją o weryfikacji i ewentualnej redukcji płatności wstrzymuje nierozpoczęty proces wypłat na kolejne sześć tygodni.

Sawicki domaga się też w liście przeznaczenia większej kwoty na rekompensaty. "Jeżeli Komisja nie zdecyduje się na użycie większej kwoty na stabilizację rynku, skutki braku tej decyzji będą wielokrotnie większe finansowo i społecznie oraz trudne obecnie do oszacowania" - napisał polski minister.

W środę wieczorem KE poinformowała, że zawiesiła wsparcie dla producentów szybko psujących się owoców i warzyw, dotkniętych skutkami rosyjskiego embarga. Powodem było to, że wnioskowane kwoty przekroczyły już w sumie 125 mln euro, czyli całość pieniędzy, jakie KE przeznaczyła na rekompensaty za wycofywanie z rynku niektórych owoców i warzyw.

Rzecznik KE ds. rolnictwa Roger Waite zaznaczył w czwartek, że zdecydowana większość wniosków o wsparcie dla producentów owoców i warzyw dotkniętych rosyjskim embargiem pochodzi z Polski, że wstępne wnioski ze strony Polski są znacznie wyższe niż z jakiegokolwiek innego kraju członkowskiego i że konieczna jest weryfikacja wszystkich wniosków rolników, którzy nie należą do żadnych organizacji producenckich, a deklarowali zielone zbiory.

Na początku sierpnia Rosja poinformowała, że wprowadza zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady oraz Norwegii. Embargo ma obowiązywać przez rok. To odpowiedź Rosji na wcześniej nałożone na nią sankcje przez USA oraz UE. Wcześniej, 1 sierpnia Rosja wprowadziła embargo na niektóre owoce i warzywa z Polski.

Podobał się artykuł? Podziel się!