Minister uczestniczył w debacie publicznej na temat zaproponowanej przez Komisję Europejską 12 października reformy Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). Uczestniczyli w niej również unijny komisarz ds. rolnictwa Dacian Ciolos, przewodniczący komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego Paolo De Castro oraz eurodeputowani i ministrowie rolnictwa większości państw UE.

- Zależało mi na tym, aby upublicznić to, o czym mówią politycy; aby i rolnicy, i podatnicy dowiedzieli się, w jakim kierunku zmierza ta dyskusja - powiedział po zakończeniu debaty Sawicki.

- Nie ma dzisiaj zadowolonych z propozycji KE, zarówno wśród ministrów, jak i parlamentarzystów, którzy zabierali głos. Wierzę, że możemy wydyskutować nową, dobrą wspólną politykę rolną, pod warunkiem, że ta dyskusja będzie miała charakter otwarty; że nie będzie odbywała się w zaciszach gabinetów, nie będzie dogadywania się przy biurkach czy kawiarniach w Brukseli - powiedział.

Pomysł zorganizowania debat został uzgodniony wczesną jesienią na marginesie nieformalnej rady ministrów rolnictwa UE we Wrocławiu.

Poniedziałkowa debata w PE była poświęcona aspektom politycznym reformy. Następna debata, z udziałem przedstawicieli organizacji rolniczych i organizacji pozarządowych, odbędzie się 23 listopada w Brukseli. Kolejna skupi ekonomistów rolnych i przedstawicieli świata nauki i odbędzie się 7 grudnia - podało ministerstwo rolnictwa.

- Podsumowanie wszystkich debat zostanie przedstawione przez polską prezydencję 19-20 grudnia na posiedzeniu komisji rolnictwa w PE - powiedział Sawicki. Podkreślił, że dorobek polskiej prezydencji "będzie tylko jednym z etapów w dyskusji nad kształtem WPR".

- Odnotowuję z dużą satysfakcją to, że coraz więcej polityków mówi o tym, że przyszłe płatności bezpośrednie powinny być oparte o powierzchnię użytków rolnych. Większość zwraca uwagę na to, że powinno się odejść od historycznych tytułów od płatności, ale nadal nie wiedzą, jak to uczynić. Wielu także polityków zwraca uwagę na to, że obecny sposób dystrybucji środków w ramach WPR jest bardzo nieuczciwy. Myślę, że są to filary przyszłej dyskusji, która będzie musiała to wszystko wyjaśnić - powiedział.

Obecnie dopłaty dla rolników bardzo się różnią: od poniżej 100 euro na hektar na Litwie do ponad 400 euro w Holandii, Belgii i na Malcie (zgodnie z propozycjami KE, stawka dla Polski wzrośnie do około 230 euro/hektar z 215 euro za hektar w 2013 roku). Na jednakowej wysokości dopłaty nie zgodzili się m.in. główni płatnicy netto do budżetu UE, czyli Niemcy i Francja. Propozycja KE zakłada stopniowe zwiększanie do 2018 r. dopłat w państwach, gdzie są one niższe niż 90 proc. średniej UE (o jedną trzecią różnicy między tym, co rolnicy w danym kraju dostają teraz, a 90 proc. średniej unijnej). Analogicznie - ci co dostają najwięcej, otrzymają nieco mniej (maksymalnie o 10 proc.), co spotkało się już z krytyką ze strony niektórych państw UE.

KE ze spokojem podeszła do wysuwanych pod adresem propozycji krytyk. - Nie oczekuję, że każdy całkowicie poprze propozycje, które przedstawiliśmy. Te propozycje są po to, by znaleźć wspólny mianownik dla całej UE - mówił dziennikarzom po debacie komisarz Dacian Ciolos. - To, co dziś zauważyłem - to że nikt nie odrzuca podstawowych założeń tej propozycji, narzędzi, które zaproponowaliśmy: wszyscy zgodzili się, że trzeba utrzymać płatności bezpośrednie, że część z tych płatności musi wesprzeć podstawowe dochody rolników i że część z tych płatności ma zachęcać rolników do lepszego zarządzania zasobami naturalnymi - powiedział. Chodzi o to, żeby przedstawione propozycje były politycznie do zaakceptowania i możliwe do zrealizowania tak, aby reforma mogła być zastosowana od 2014 roku.