Sawicki mówił o tym w piątek w Brukseli przed spotkaniem ministrów rolnictwa państw UE. Przed rozpoczęciem Rady rozmawiał o embargu z komisarzem UE ds. zdrowia i ochrony konsumentów Tonio Borgiem, a także ze swoimi odpowiednikami z krajów bałtyckich oraz Finlandii oraz ministrami rolnictwa z Europejskiej Partii Ludowej.

"Ze wszystkich tych trzech spotkań jednoznacznie wynika, że propozycja KE jest niewystarczająca, jeśli chodzi o rekompensaty za rosyjskie embargo" - mówił dziennikarzom Sawicki.

Jak podkreślał, UE powinna wyasygnować większe środki na pomoc dla rolników, nie tylko z budżetu rolnego, ale także innych rezerw. Jego zdaniem, gdyby UE zaproponowała kwotę na rekompensaty wynoszącą co najmniej 0,5 mld euro i uruchomiła ją szybko, byłby to dobry sygnał dla rynków europejskich.

W ocenie Sawickiego niedopuszczalne jest też dzielenie rolników na zrzeszonych i niezrzeszonych. Według propozycji KE, rekompensaty dla rolników niezrzeszonych mają być o połowę niższe niż dla grup producenckich.

"Będziemy przeciwko temu występowali wspólnie w ramach tych wszystkich grup" - zapewnił minister. Jak podkreślił, Niemcy, którzy nie będą korzystać z instrumentu wycofywania produktów z rynku, wspierają polskie stanowisko w tym zakresie.

Sawicki poinformował, że polscy rolnicy w tej chwili starają się o 45 milionów euro rekompensat (chodzi o łatwo psujące się owoce i warzywa bez jabłek i gruszek, które są w innej kategorii). Z komunikatu resortu rolnictwa wynika, że zapotrzebowanie na wsparcie wynikające z powiadomień złożonych do Agencji Rynku Rolnego między 18 a 30 sierpnia wynosi ponad 85 mln euro. W tym czasie do ARR wpłynęło 8,8 tys. wniosków.

"To nie jest jeszcze koniec. Przypominam, że w Polsce mamy 200 tys. producentów owoców i warzyw, a na razie zgłoszeń (o rekompensaty) jest niewiele ponad 10 tys." - mówił Sawicki.

Jak dodał, chce zwrócić uwagę Komisji Europejskiej, że jeśli będzie zróżnicowanie rolników, czyli podział na zrzeszonych i niezrzeszonych, to Polska zacznie niebawem sprzedaż produktów od rolników niezrzeszonych po kilka eurocentów za kilogram na całym rynku unijnym.

"Wtedy z pewnością cały ten rynek zdestabilizujemy, więc oczekuję od Komisji propozycji racjonalnych, regulujących rynek, a nie propozycji zachęcających do destabilizacji" - oświadczył.