Zdaniem Marka Sawickiego to, że propozycja WPR na następne lata jest daleka od oczekiwań, nie oznacza, że można wywiesić białą flagę. Minister zachęca organizacje rolników i naukowców do "pochylenia się nad matrycą", którą stanowi przedstawiona propozycja, i rozpoczęcia nad nią pracy.

Obecnie jeszcze nic nie jest przesądzone, nie wiadomo nawet, jaki system naliczania płatności będzie obowiązywał. Zaproponowano projekt, który ma tylko udowodnić, że obecna dystrybucja środków jest słuszna. - Nie możemy godzić się na dyktat urzędników - mówił Sawicki.- Teraz trzeba
mówić o tym, jaką propozycję WPR chcemy mieć. Według ministra Marka Sawickiego przedstawiony model jest duchem z lat 80., kiedy dominował strach przed nadprodukcją, nie ma w nim natomiast woli uczynienia europejskiego rolnictwa rozwojowym i konkurencyjnym. - 60-70 proc. dochodu gospodarstwa zależy od decyzji urzędnika od WPR, a nie od aktywności, od podejmowanego ryzyka decyzyjnego
- przekonywał minister.

- Uważamy, że w pięćdziesiątym roku WPR w ramach jednolitego rynku trzeba wyeliminować instrumenty, które są hamujące - Za takie uznał minister płatności bezpośrednie: - System płatności bezpośrednich zakłóca rynek.

Zdaniem Sawickiego "wcześniej czy później" Unia będzie musiała przyjąć zmianę w swojej polityce, dotychczas nastawionej tylko na wybory i cele doraźne. Podstawą płatności musi być powierzchnia, zaś zróżnicowanie może wynikać z warunków klimatycznych czy glebowych albo kosztów obowiązków w zakresie gospodarowania w obszarach szczególnie cennych przyrodniczo.Wsparcie powinno być rekompensatą za gospodarowanie na obszarach nie zdegradowanych działalnością rolniczą.

- Budżet powinien być podzielony równo między filarami, 50 proc. na wsparcie bezpośrednie i 50 proc. na drugi filar. Więcej środków w II filarze oznacza więcej innowacyjności - mówił Sawicki.

Podobał się artykuł? Podziel się!