Budżet WPR w obecnym wieloletnim budżecie (2007-2014) wynosi 417 mld (ceny z 2011), z czego na Polskę przypadło 24 mld euro. W przypadku przyjęcia propozycji KE, środki w ramach WPR dla Polski byłyby zwiększone, bo Polska utrzymałaby poziom finansowania z drugiego filara WPR (na rozwój obszarów wiejskich), natomiast środki z pierwszego filara (dopłaty) mają być wielokrotnie większe. Wynika to m.in. z dojścia do systemu pełnych płatności (tzw. phasing-in).

Propozycja KE przewiduje w ramach polityki rolnej dodatkowe 8,8 mld euro dla nowych państw członkowskich, w tym Polski, z tytułu dochodzenia do pełnych płatności.

Bowiem według ustaleń ze szczytu UE w Kopenhadze w grudniu 2002 roku, dopłaty bezpośrednie do produkcji rolnej dla nowych państw członkowskich z budżetu Unii wynosiły w momencie ich przystąpienia do UE w 2004 roku 25 proc. pełnego poziomu. 30 proc. w 2005 r., 35 proc. w 2006 r., 40 proc. w 2007 r. a w kolejnych latach miały wzrastać o 10 proc., tak by osiągać 100 proc. w 2013 roku (w przypadku Bułgarii i Rumunii - w 2016 roku).

Znaczy to, że rocznie nowe państwa członkowskie, w tym Polska, będą miały do podziału 1,25 mld euro oprócz zwykłych środków przyznanych w ramach pierwszego filara Wspólnej Polityki Rolnej, na dopłaty bezpośrednie dla rolników (281 mld euro). Poziom tych dopłat będzie stopniowo wzrastał, tak by zmniejszać obecne różnice pomiędzy państwami UE.

Dopłaty do hektara upraw będą rosły wszystkim państwom członkowskim, które otrzymują mniej niż 90 proc średniej unijnej, czyli poniżej 246 euro od hektara upraw według danych KE. Obecnie najmniej dostają Łotysze, Estończycy, Rumuni, Litwini i Portugalczycy. Jeśli propozycja KE zostanie przyjęta, Polska w 2020 roku może liczyć na wzrost dopłat bezpośrednich aż do 284 euro od hektara upraw.

Różnice byłyby finansowane przez wszystkie państwa członkowskie. Znaczy to, ze najwięksi beneficjenci dopłat bezpośrednich, czyli np. Holandia i Belgia, oddaliby na konto państw o niższych dopłatach bezpośrednich część swojego dofinansowania. W sumie według wyliczeń KE, straty tych państw nie byłyby duże: maksymalna strata wynosiłaby 7 proc. - tłumaczył w środę komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski.