Tradycja zapoczątkowana w roku 1951 zarządzeniem francuskiego urzędu podatkowego, zezwalającego na sprzedaż młodego wina, utrzymuje się mimo narzekań na jakość trunku, na szkody ekologiczne wyrządzane intensywną, napędzaną tonami chemikaliów uprawą winorośli na niewielkim terytorium oraz na sztuczność i nadmierne skomercjalizowanie święta.

Beaujolais powstaje w wyniku przyspieszonego procesu winifikacji. Sprawia to, że wino zawiera niewiele tanin i w jego smaku dominują nuty owocowe. Podkreśla się je podawaniem wina lekko schłodzonego (ok. 13 stopni Celsjusza). Jest przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji i generalnie nie powinno być dłużej przechowywane.

- W tym roku, mimo wyjątkowo gorącego kwietnia i deszczowego lata, gorący sierpień wzbogacił winogrona w cukier i mamy rocznik, który charakteryzuje się słodyczą, elegancją i bogatym smakiem owocowym - powiedział PAP producent beaujolais z VilliÚ-Morgon, Dominique Piron.

W owocowym smaku tegorocznego wina wyraźnie wyczuwa się maliny - twierdzą enolodzy.

Prawie połowa beaujolais nouveau idzie na eksport. Pierwszym importerem jest Japonia - 11 mln butelek w 2006 r., drugim - Niemcy (3,2 mln), trzecim - USA (2,8 mln). Wysoki kurs euro i podwyżka cen ropy powodują, że w Nowym Jorku cena jednej butelki podskoczy o 25 proc. i wahać się będzie między 10 a 12 dolarami. W Tokio przekroczy 15 euro.

We Francji beaujolais nouveau dostać można już za niecałe 3 euro, a najdroższe butelki sprzedawane są poniżej 6 euro.

Polacy wypili w zeszłym roku 232 tys. butelek beaujolais nouveau, o wiele więcej niż Rosjanie (182 tys.).

Wielką nowością, przede wszystkim marketingową, jest pojawienie się w tym roku beaujolais nouveau rose (różowego). To jednak tylko kropla (400 tys. butelek) w morzu pięćdziesięciu milionów butelek czerwonego.

Źródło: PAP