PRZEGLĄD PRASY: Blisko 3 miliardy złotych trafiło do województwa podlaskiego z kilku programów unijnych związanych z rolnictwem - pisze Maryla Pawlak Żalikowska .
Warto zwrócić uwagę na ogromne zainteresowanie rolników pieniędzmi przeznaczonymi na inwestycję w sprzęt czy  na modernizację gospodarstwa – mówi Bogdan Domagała, dyrektor Oddziału Regionalnego Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa w Białymstoku. Najczęściej były to inwestycje związane z branżą mleczarską: podniesieniem standardów produkcji czy ochrony środowiska.
Bez unijnych dopłat obszarowych też byśmy sobie radzili, ale z nimi jest zdecydowanie lżej – przyznaje Zofia Butwiłowska z Kramkówki Dużej w powiecie monieckim, która wraz z mężem prowadzi gospodarstwo nastawione na bydło mleczne.
Jednym z bardzo widocznych skutków naszej obecności w UE jest głód ziemi – zwraca uwagę Butwiłowska.

Ludzie z miasta są gotowi kupić każdy jej kawałek, nawet jeżeli go nie zagospodarują. Dla nas nie jest to korzystny trend, bo w ten sposób ziemia staje się nieuchwytna. Zwłaszcza, że starsi rolnicy też nie kwapią się do jej sprzedaży za rentę, a i dla małych gospodarstw jest ona często jednym źródłem dochodów. Zdaniem pani Zofii jest to ograniczenie dla rozwoju większych gospodarstw.

Plusy wejścia do Unii dotyczą wąskiej grupy gospodarstw mających zyski z kwot mlecznych – podkreśla Zbigniew Dembowski członek zarządu Podlaskiej Izby Rolniczej.

Źródło: Gazeta Współczesna

Podobał się artykuł? Podziel się!