Po spotkaniu w Debreczynie na Węgrzech z europejskimi ministrami unijny komisarz rolnictwa Dacian Ciolos obiecał "spróbować wykorzystać cały margines działania", jakim dysponuje, by pomóc producentom. Przyznał jednak, że jest on "ograniczony".

Nie sprecyzował, o jakie kroki mogłoby chodzić.

Hiszpańscy producenci twierdzą, że "prawie cała Europa" przestała kupować ich owoce i warzywa z powodu podejrzeń o obecność na hiszpańskich ogórkach bakterii EHEC. Hiszpańska minister rolnictwa Rosa Aguilar oszacowała straty z tego tytułu na 200 mln euro tygodniowo.

Także eksport warzyw z Holandii do Niemiec - wart około 10 mln euro - praktycznie ustał z dnia na dzień.

"Spadek sprzedaży dotknął wszystkich producentów warzyw w Europie" - oznajmił w Debreczynie sekretarz stanu w niemieckim resorcie rolnictwa Robert Kloos.

W Niemczech zmarło już 15 osób w związku z zakażeniem szczepem pałeczki okrężnicy (EHEC), a jedna w Szwecji. Mikrobiolodzy z Hamburga stwierdzili początkowo obecność tej bakterii w ogórkach sałatkowych importowanych z Hiszpanii.

Hamburska senator ds. zdrowia Cornelia Pruefer-Storcks powiedziała jednak we wtorek, że testy laboratoryjne wykazały, iż typ bakterii EHEC wykryty na sprzedawanych w Hamburgu ogórkach z Hiszpanii raczej nie jest przyczyną fali zatruć pokarmowych w Niemczech.

"Niemcy przyznają, że hiszpańskie ogórki nie były przyczyną" - potwierdził na marginesie spotkania w Debreczynie Kloos.

Pani Aguilar oceniła, że wskazanie przez władze Niemiec na hiszpańskie ogórki "bez wiarogodnych danych na wsparcie tej tezy" było "w wysokim stopniu nieuzasadnione" i spowodowało "nieodwracalne straty dla hiszpańskiego sektora produkcyjnego".

"Aby przywrócić zaufanie konsumentów, należy koniecznie szybko przedstawić wiarogodne informacje" - podkreślił Ciolos, ostrzegając, że na obecnym etapie lepiej się powstrzymać przed "wskazywaniem na niektóre państwa".

Pani Aguilar podkreśliła, że wspomnianego szczepu "jak dotąd nie znaleziono ani nie zidentyfikowano na terytorium hiszpańskim".

Komisja Europejska w Brukseli zwróciła uwagę, że "trwają wysiłki mające na celu ustalenie wszelkich możliwych źródeł skażenia. (KE) uznałaby zatem jakikolwiek zakaz dotyczący jakiegokolwiek produktu za nieproporcjonalny".

Epidemia EHEC postawiła pod znakiem zapytania skuteczność unijnego systemu kontroli. Fińska minister Sirkka-Liisa Anttila oceniła, że skażone ogórki nie powinny w ogóle trafić do koszyka klientów, gdyby kontrole w całym łańcuchu dostaw były wystarczająco rygorystyczne.