Chodzi o tzw. bilans zdrowia (z ang. Health Check), który ma dostosować tę najstarszą unijną politykę, jaką jest WPR, do zmian klimatycznych, rosnących cen rynkowych i globalizacji.

"Naszym celem jest osiągnięcie porozumienia w sprawie bilansu w listopadzie, by dostosować, ochronić, odnowić wspólną politykę rolną, zwłaszcza w obecnej niepewnej sytuacji żywnościowej na świecie. Widać, że trzeba jednocześnie produkować więcej i lepiej" - oświadczył Barnier.

W Brukseli odbyło się we wtorek posiedzenie ministrów rolnictwa "27" poświęcone Health Check. W maju Komisja Europejska zaproponowała, m.in. w odpowiedzi na rosnące ceny, by znieść obowiązujące kwoty w niektórych sektorach rolnych, a także ograniczyć dopłaty do produkcji największych gospodarstw.

Komisja chce, by już teraz, w ramach przyjętej puli wydatków na rolnictwo w budżecie 2007-13, odchodzić od krytykowanych najgłośniej przez Brytyjczyków dopłat bezpośrednich dla unijnych rolników. Zaoszczędzone środki mają być przeznaczone na rozwój obszarów wiejskich.

Te propozycje nie spodobały się Polsce. "To cicha, ukryta renacjonalizacja Wspólnej Polityki Rolnej, z czym Polska się nie zgadza" - komentował już w maju minister rolnictwa Marek Sawicki.

We wtorek ministrowie mieli też rozmawiać o zapowiedzianej przez przewodniczącego KE Jose Barroso propozycji, by niewydane środki w tegorocznym unijnym budżecie z puli na Wspólną Politykę Rolną (WPR) były przeznaczone na pomoc dla biednych krajów cierpiących z powodu wzrostu cen żywności. Chodzi o około 1 mld euro dla krajów rozwijających się, które są importerami netto żywności, na zakup zbóż i nawozów, by poprawić własną produkcję.

Formalną propozycję w tej sprawie KE ma przedstawić w najbliższy piątek. Ale już jej dotychczasowe zapowiedzi wzbudziły krytykę niektórych krajów członkowskich, w tym Niemiec. Normalnie niewykorzystane środki z WPR wracają z unijnej kasy do budżetów narodowych.

Swojego sceptycyzmu nie krył minister Marek Sawicki, który zaznaczył, że to nie Barroso jest "dysponentem unijnego budżetu".

"Sama intencja jest szczytna - powiedział. - Tylko pytanie, za jakie pieniądze ma być realizowana? Czy mamy dzisiaj już takie oszczędności we Wspólnej Polityce Rolnej, że możemy zrezygnować z wielu zadań na rzecz rozwoju państw trzecich? To jest bardzo interesująca sprawa do dyskusji".

Dodał, że dla znaczącego wsparcia rozwoju rolnictwa w krajach rozwijających się nie wystarczy "jednorazowy chwyt w postaci jednego miliarda euro". "Więc jeśli jest to tylko jednorazowa polityczna propozycja, to nie jesteśmy z tego zadowoleni" - powiedział minister.

Źródło: PAP/Inga Czerny

Podobał się artykuł? Podziel się!