Zgodnie z postulatem Polski i innych nowych państw UE, przywódcy zastrzegali jednak, że redukcja emisji CO2 nie może być hamulcem rozwoju gospodarczego. "Chcemy ograniczyć emisje dwutlenku węgla i produkcję energochłonną, ale nie chcemy płacić za to zbyt dużej ceny" - powiedział premier Donald Tusk na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu.

Jego zdaniem unijny plan zmniejszenia o 20 proc. emisji CO2 do 2020 roku, a także zwiększenia udziału energii odnawialnej o 20 proc. będzie realizowany z uwzględnieniem potrzeb rozwijającej się polskiej gospodarki.

Wnioski końcowe szczytu głoszą, że rozdział ciężaru realizacji wspólnych celów pomiędzy kraje członkowskie ma być przejrzysty, oparty na zasadzie wydajności ekonomicznej, a także "jasny i oparty na zasadzie solidarności między krajami członkowskimi". Powinien także wziąć pod uwagę różny punkt startu krajów członkowskich, różne okoliczności, potencjał, a także dotychczasowe osiągnięcia w redukcji emisji CO2, o co apelowała Polska. Realizując cele, UE ma być "elastyczna" i uniknąć ponoszenia "nadmiernych kosztów" przez kraje członkowskie.

Przywódcy potwierdzili, że ostateczne porozumienie w sprawie pakietu klimatyczno-energetycznego nastąpi najpóźniej wiosną przyszłego roku. UE jest pod presją czasu, gdyż tyka zegar międzynarodowych negocjacji w sprawie przeciwdziałania zmianom klimatycznym po roku 2012, kiedy przestanie obowiązywać protokół z Kioto.

Kolejna po Bali światowa konferencja klimatyczna ma się odbyć 1- 12 grudnia 2008 roku w Poznaniu, co podkreślono we wnioskach. Ale najważniejsza będzie dopiero konferencja w Kopenhadze w grudniu 2009, gdzie negocjacje klimatyczne w ramach ONZ powinny się zakończyć. Wtedy byłaby szansa, że do 2012 roku zakończy się ratyfikacja nowego porozumienia i nowy, światowy system post-Kioto wejdzie w życie od 2013 roku.

"UE chce odgrywać rolę napędową w walce ze światowym ociepleniem klimatu" - oświadczył premier przewodniczącej UE Słowenii Janez Jansza.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!