Jak powiedziała Huebner, chodzi o wszystkie fundusze objęte unijną polityką spójności, a więc także regionalne, na rozwój obszarów wiejskich i fundusz rozwoju rybołówstwa. Kara ma nie obejmować natomiast dopłat bezpośrednich dla rolników czy funduszy na badania. Biedniejsze kraje UE, czyli przede wszystkim nowe państwa członkowskie oraz Grecja i Portugalia, które są głównymi beneficjentami funduszy spójności i strukturalnych, byłyby w naturalny sposób najbardziej narażone na te nowe sankcje.

KE przedstawi kontrowersyjną propozycję "automatycznych sankcji makroekonomicznych"; o takie sankcje - ale tylko dla strefy euro - w lipcu zaapelowali w liście do szefa KE Jose Barroso kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

- Jako ekonomistka muszę się sprzeciwić. Ta propozycja jest kompletnie nielogiczna i kontrproduktywna - powiedziała Huebner.

- Brakuje kompletnie logiki między tym, co KE robi teraz i co chce zaproponować na nowy okres 2014-2020. Chyba nikt nie oczekuje, że za dwa lata zupełnie wyjdziemy z kryzysu - powiedziała. Jej zdaniem w dobie kryzysu należy wysyłać sygnał, że UE pomaga wzrostowi gospodarczemu, czemu służą inwestycje finansowane z funduszy strukturalnych. Nowa propozycja KE idzie w przeciwnym kierunku, bo - jak ocenia Huebner - "podważy zdolności do wzrostu gospodarczego".

Podobał się artykuł? Podziel się!