KE ogłosi pakiet legislacyjny, który ma być odpowiedzią na globalne ocieplenie klimatu i przykładem dla reszty uprzemysłowionego świata, 23 stycznia.

Jak wynika z projektów tych dokumentów uzyskanych przez PAP, KE proponuje duże zróżnicowanie obowiązkowej redukcji emisji CO2 dla poszczególnych krajów. Polska, z rozwijającą się gospodarką, może liczyć na zwiększenie emisji w porównaniu z rokiem 2005. Według propozycji maksymalny wzrost będzie mógł wynosić 25 proc. Z kolei kraje zamożne będą musiały zredukować emisje - nawet o 20 proc.

Podobne zróżnicowanie ma obowiązywać w kwestii obowiązkowego pułapu energii odnawialnej w roku 2020. Według niepotwierdzonych informacji PAP w Brukseli, dla Polski oznacza to, że cel będzie się mieścił w przedziale 10-15 proc. Obecny udział energii odnawialnej w Polsce wynosi, według danych KE, 7,2 proc.

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy wysłał list do przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Barroso, krytykując założenia jej propozycji jako "ani skuteczne, ani zrównoważone, ani uzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia".

Opór Francji budzi zwłaszcza proponowany obowiązkowy pułap wykorzystania energii odnawialnej, który - jak wynika z dyskutowanych wciąż w KE propozycji - wynosi 22-23 proc. w roku 2020. Sarkozy zaznaczył, że jest w stanie zgodzić się na 20 proc. Obecnie Francja przekracza nieco pułap 10 proc.

Podobny list wystosował również premier Belgii Guy Verhofstadt, protestując przeciwko zwiększeniu pułapu do 12-13 proc. z obecnych 2,5 proc. Zastrzeżenia ma także przodująca w dziedzinie energii odnawialnej Szwecja, gdzie obecnie z "zielonych" źródeł pochodzi 40 proc. energii, zaś KE chce, by zwiększyła ona ten odsetek do ponad 50 proc.

Na unijnym szczycie w Brukseli w marcu zeszłego roku przywódcy zobowiązali się, że do 2020 roku 20 proc. energii zużywanej w Unii będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych (obecnie 7 proc.). Emisje dwutlenku węgla do atmosfery mają być do tego czasu mniejsze o 20 proc. w porównaniu z rokiem 1990.

"Nasze propozycje będą po prostu służyły wdrożeniu tych politycznych zobowiązań w życie" - tłumaczył we wtorek rzecznik KE Johannes Laitenberger. Chodzi o to, jak w praktyce rozłożyć ciężar realizacji tych wymagających wielu inwestycji zobowiązań na poszczególne kraje.

KE policzyła, jaki jest udział energii odnawialnej obecnie, i zaproponowała jego zwiększenie. Z propozycji, do których dotarła PAP, wynika, że każdy kraj będzie musiał zwiększyć wykorzystanie "zielonych" źródeł energii o 5,75 proc. Dodatkowe obciążenia będą wynikały z zamożności kraju (PKB na jednego mieszkańca).

Ale Francja argumentuje, że w kwestii walki ze zmianami klimatycznymi i tak jest pionierem w UE, emitując o 25 proc. CO2 na mieszkańca mniej niż średnia unijna. Zawdzięcza to przede wszystkim elektrowniom jądrowym, które zapewniają blisko 80 proc. jej zapotrzebowania energetycznego. W tej kwestii KE pozostaje jednak nieugięta, powtarzając, że "atom to nie jest odnawialne źródło energii".

W innej sprawie KE zgadza się jednak z Sarkozym: nie można dyskryminować przemysłu europejskiego w obliczu konkurencji z USA albo Chin, które nie są stroną Protokołu z Kioto, więc nie ponoszą ciężaru redukcji CO2. Ale na razie nie będzie proponowanego przez francuskiego prezydenta podatku, który wyrównałby unijnym producentom te wysokie koszty.

"Komisja Europejska na pierwszym miejscu stawia konieczność nowego, globalnego porozumienia", które zastąpi porozumienie z Kioto - powtarzał we wtorek Laitenberger.

Wśród propozycji jest też reforma systemu handlu emisjami od roku 2013 - w ramach realizacji unijnych zobowiązań post-Kioto. Wstępnie zakłada się, że większość praw do emisji zakłady przemysłowe będą musiały kupować na aukcjach (obecnie tylko 10 proc.). Zdaniem analityków, w branżach objętych systemem grozi to podwyżkami cen o 5-48 proc.

"Jeśli światowe potęgi gospodarcze nie wezmą na siebie wiążących celów redukcji emisji, panujące w Europie ograniczenia zmuszą przemysł do przeniesienia produkcji do tych krajów, gdzie normy środowiskowe nie są tak restrykcyjne" - ostrzegł Sarkozy.

W sprawie redukcji emisji CO2 o 20 proc. do roku 2020 "wysiłek redukcji każdego z krajów członkowskich będzie się opierał na zasadzie solidarności i konieczności wsparcia trwałego wzrostu w całej Wspólnocie, biorąc pod uwagę PKB na jednego mieszkańca" - głosi projekt decyzji.

Połowa redukcji miałaby wynikać z ograniczenia emisji przez branże objęte systemem handlu emisjami: energetykę, metalurgię, produkcję szkła, cementu i papieru, reszta zaś byłaby osiągnięta dzięki większemu wykorzystaniu surowców odnawialnych, zmniejszeniu emisji przez transport, ogrzewanie i klimatyzację w budynkach etc.

Źródło: PAP