PRZEGLĄD PRASY: Wielka Brytania, kraje skandynawskie, a także Niemcy chcą radykalnie ograniczyć subwencje dla wsi, które pochłaniają blisko połowę unijnego budżetu. Polska jest przeciw. I szuka sojuszu z największym producentem żywności w Europie - Francją.

Francja to nasz sojusznik w sprawie polityki rolnej w UE. Zastrzegam jednak, że mamy własną koncepcję i nie będziemy wchodzić w buty Francji -mówi Sawicki.

W przyszłym tygodniu przyjedzie do Polski francuski minister rolnictwa, będziemy rozmawiać właśnie o planach nowej polityki rolnej Komisji Europejskiej.

W przedstawionym projekcie przez komisarz ds. rolnych Mariann Fischer-Boel chce także zlikwidować interwencyjny skup zbóż poza pszenicą przeznaczoną do wypieku chleba. Komisarz proponuje także likwidację dopłat do eksportu i zniesienie subwencji dla rolników, którzy odłogują część swoich pól. Brytyjczycy się cieszą, bo mając niewielkie rolnictwo, dziś de facto subwencjonują produkcję żywności w innych krajach, w tym także w Polsce. Czy należy się więc obawiać demontażu unijnej polityki rolnej, dzięki której w ostatnich latach dochody naszych rolników skoczyły aż o 80 proc, a tylko w 2006 r. polska wieś otrzymała 2,5 mld euro subwencji. Aby uspokoić nastroje w Polsce, Fischer-Boel przedstawiła propozycje, które powinny zostać przyjęte z entuzjazmem w Warszawie. To m.in. stopniowe zwiększenie limitów produkcji mleka i jego przetworów aż do całkowitej ich likwidacji w 2015 r.

Projekt Komisji to jednak tylko początek batalii. Dopiero w drugiej połowie 2008 r. zapadną wiążące decyzje. Zwolennicy cięć w dotacjach mają atut w rękach. Z powodu ogromnego popytu na produkty spożywcze w Chinach czy Indiach, a także coraz większej modzie na biopaliwa, ceny żywności na rynkach światowych nigdy nie były tak wysokie.


Jednak Francja, poza Polską, może liczyć na innych wpływowych sojuszników, jak Włochy czy Hiszpania. A w kluczowym momencie podejmowania decyzji o reformie subwencji rolnych to właśnie Francja będzie przewodzić Unii.

Źródło: Dziennik