Zgoda duńskiej komisarz na podział wódki na dwie kategorie jest obwarowany pewnymi zastrzeżeniami. Po pierwsze, ta propozycja musi uzyskać zgodę WTO. Po drugie, trzeba rozwiązać problem naklejek informujących, z którym rodzajem wódki będziemy mieli do czynienia. - Komisja Europejska chce takich naklejek, które będą zgodne z naszymi zobowiązaniami wobec WTO, tak byśmy nie byli oskarżeni o dyskryminację niektórych specyficznych produktów - uważa Fischer Boel. W praktyce może to oznaczać zamieszczenie etykietek w miejscach mało widocznych, na zakrętce lub na dnie butelki. Polska, Dania, Litwa i Szwecja uważają, że takie oznaczenia wprowadzą konsumentów w błąd.

Z drugiej strony Wielka Brytania, Francja i Niemcy, które produkują wiele rodzajów wódek z surowców "nietradycyjnych", jak winogrona czy banany, skłaniają się ku szerokiej definicji tego trunku. Przedstawiciele tych państw będą dążyć do tego, by ukryć skład produkowanej przez siebie wódki. Tymczasem Polska zgadza się na nazywanie alkoholu produkowanego z surowców innych niż zboża i ziemniaki (a także melasa z buraków cukrowych) "wódką" pod warunkiem, że będzie ona wyraźnie oznaczona jako "nietradycyjna". Trudno jednak będzie nam przeforsować to stanowisko, bo nie mamy wystarczającej większości blokującej, by sprzeciwić się proponowanym przez Niemcy zapisom.

Parlament Europejski będzie głosował nad rozporządzeniem o alkoholach spirytusowych najwcześniej podczas majowej sesji plenarnej w Strasburgu.

90 proc. wódki na świecie produkuje się ze zbóż i ziemniaków.

Źródło: tvn.24

Podobał się artykuł? Podziel się!