- Wierzę, że wtedy jesteśmy w stanie uczynić nową unijną politykę rolną - rozwojową. Taką, która może być źródłem wzrostu gospodarczego dla całej Europy - powiedział Sawicki.

Minister poinformował, że uznanie ministrów zyskała propozycja przeprowadzenia w Parlamencie Europejskim całodniowej debaty poświęconej reformie Wspólnej Polityki Rolnej. Taka dyskusja mogłaby się odbyć w pierwszej dekadzie listopada. Projekt WPR po 2013 roku ma być przedstawiony przez komisarza Ciolosa 12 października.

Jak mówił Sawicki, na razie nie można dyskutować o tym, co jeszcze nie jest faktem. Niemniej jednaj liczne przybyli na nieformalne spotkanie unijnych ministrów rolnictwa dziennikarze zagraniczni dopytywali o polskie stanowisko w sprawie reformy.

Sawicki, przedstawiając swoją opinię dotyczącą reformy polityki rolnej po 2013 roku, powiedział, że propozycje reformy polityki rolnej, jakie prawdopodobnie znajdą się w dokumencie Ciolosa, takie jak np. tzw. zazielenianie (powiązanie części płatności z działaniami na rzecz ochrony środowiska), czy też przeznaczanie dopłat da tzw. aktywnych rolników - czyli tych, którzy faktycznie zajmują się produkcja rolną lub też obcięcia dopłat bezpośrednich dla wielkich gospodarstw, są propozycjami zastępczymi, które nie prowadzą do zreformowania europejskiego rolnictwa.

- Jest to próba sprowadzenia debaty nt. wspólnej polityki rolnej na boczne tory - mówił Sawicki. WPR jest zbyt sformalizowana i wymaga uproszczenia. Zmiana tej polityki jest możliwa tylko wtedy, gdy odejdzie się od historycznych tytułów do dopłat bezpośrednich i zostaną wypracowane obiektywne kryteria podziału środków. Polityka rolna zostanie przestawiona z płacenia za tzw. gotowość do produkcji - na politykę stawiającą na innowacje i konkurencyjność na rynku - tłumaczył minister.

Jak zauważył, obecnie rolnicy bardzo często uzyskują główne przychody nie z rolnictwa, ale z unijnych dopłat, które stanowią nieraz 60 proc. i więcej rolniczych dochodów. Powoduje to, że nie opłaca się im produkować, ale jedynie spełniać wymogi, kryteria, zasady - ale od tego nie ma więcej żywności na rynku - argumentował.

Zdaniem Sawickiego dopłaty do "zazieleniania" powinny być finansowane ze środków tzw. II filaru, czyli pieniędzy przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich. Wtedy zdecydowanie szybciej osiągnie się większy efekt ekologiczny niżby to było w przypadku włączenia takiego zadania jako warunku uzyskania dopłaty bezpośredniej.

Minister zapytany o to, czy widzi w polityce unijnej potrzebę pomocy małym gospodarstwom rolnym powiedział, że z rozmów z Ciolosem wynika, że ten obszar wsparcia zostanie uproszczony. Ma to być "ryczałtowe wsparcie bez konieczności wszystkich kontroli, które są dzisiaj realizowane z równoległym programem na rzecz aktywizacji zawodowych i pomocy finansowej na tworzenie miejsc pracy poza działalnością rolniczą". Wyjaśnił, że mówiąc o małych gospodarstwach, ma na myśli takie, które nie osiągają rocznego dochodu poniżej 5 tys. euro (tzw.4 ESU).

Podobał się artykuł? Podziel się!