- W sprawie ETS III jest już za późno, aby się z tego wycofać.  Przemysł Unii Europejskiej już uwzględnił w swoich planach te zmiany prawne. Większość firm, które myślą poważnie o przyszłości, już dawno zaczęła się do tego przygotowywać. Niestety Ci, którzy nie zdążą wypadną z rynku – mówił Christian Pallière, dyrektor ds. Rolnictwa i Środowiska w stowarzyszeniu Fertilizers Europe.

- Europa powinna racjonalnie podchodzić do ETS III emisji CO2, jeżeli te wszystkie założenia będą przestrzegane restrykcyjnie grozi nam wyłączenie części fabryk z produkcji – mówił Janusz Igras, dyrektor naukowy Instytutu Nawozów Sztucznych.

- To jest duże zagrożenie. Jednostki emisji CO2 będziemy musieli kupować na aukcjach, wszystko zależy jak będą kształtowały się ceny tych aukcji. Dlaczego budujemy elektrociepłownie z PGE? Przecież, to jest wydatek rzędu 3 mld złotych - po to, aby obniżyć emisje pośrednie z energetyki. Staramy się do tego przygotować. Jeżeli mówimy o redukcji emisji o 1,2 - 1,5 mln jednostek CO2, po wybudowaniu elektrociepłowni. A przykładowa cena akcji wynosiłaby wówczas 30 euro, to sami widzimy jakie byłyby koszty, gdybyśmy nie wybudowali tej elektrociepłowni – wyjaśniał Zenon Pokojski, członek zarządu Zakładów Azotowych Puławy SA.

W ocenie Pokojskiego - Osobnym aspektem jest to, że wiele krajów rezygnuje z przystąpienia do  ETS III - Kanada już się wycofała, USA nie podpisały, a Indie i Chiny prawdopodobnie również nie zamierzają przystąpić do tej umowy.  Dlatego w tej sprawie UE powinna koniecznie coś zrobić.

- W dniu 15 grudnia 2010 r. przyjęto nową wersję dyrektywy w sprawie systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych (ETS), dyrektywy 2003/87/WE, (zwłaszcza w zakresie sekcji 10a, która dotyczy wprowadzenia względnych wskaźników zanieczyszczenia w odniesieniu do różnych europejskich gałęzi przemysłu), z myślą o III fazie ETS, wpisującej się w pakiet energetyczno-klimatyczny UE  - informuje serwis www.europarl.europa.eu.


W skali świata, europejski przemysł nawozów jest oceniany jako najnowocześniejszy tego rodzaju przemysł, który jednocześnie charakteryzuje się najniższym poziomem zanieczyszczenia środowiska. Nakładanie coraz bardziej surowych wymogów na branżę nawozową może doprowadzić do sytuacji, w której faworyzowani będą producenci nawozów spoza UE np: Chiny, Indie, Rosja, Białoruś i inne.

Europejscy producenci mogą znaleźć się całkowicie poza ogólnoświatowym rynkiem nawozów. Po 2013 r. produkcja nawozów w Europie może znacznie spaść, a wówczas UE będzie bardziej zależna od importu nawozów z krajów trzecich. Warto zauważyć, że często z tych krajów pochodzą  nawozy o znacznie niższej jakości i wyższym poziomie zanieczyszczenia. Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji to prawdopodobnie producenci nawozów w UE nie będą w stanie uniknąć wzrostu cen dla odbiorców końcowych, czyli rolników Podobał się artykuł? Podziel się!