KE przedstawiła w środę pakiet legislacyjny, który jest odpowiedzią UE na zmiany klimatyczne na Ziemi. Z pakietu wynika, że 15 proc. zużywanej w Polsce energii będzie musiało w 2020 r. pochodzić ze źródeł odnawialnych.

Uwzględniając potrzeby rozwijającej się polskiej gospodarki, Komisja Europejska zaproponowała, by Polska mogła zwiększyć o 14 proc. emisje dwutlenku węgla w sektorach transportu, budownictwa (ogrzewanie, klimatyzacja), rolnictwa i gospodarki odpadami, w porównaniu z rokiem 2005.

KE nie wyznaczy jednak limitów emisji dla poszczególnych krajów, a jedynie dla poszczególnych branż na poziomie UE. Proponuje, by zakłady przemysłowe musiały kupować prawa do emisji na aukcjach. Dotychczas dostawały je za darmo. Elektrownie mają kupować całość swoich praw do emisji CO2 już od 2013 roku - pozostałe sektory zostaną objęte systemem aukcji stopniowo.

Dyrektor departamentu analiz Boston Energy Partners Bartłomiej Bańkowski uważa, że propozycję KE dają Polsce "olbrzymią szansę" na rozwój technologiczny. Jego zdaniem sukces naszej gospodarki zależy od tego, czy wprowadzimy długoterminową strategię.

To nie będzie łatwe. Jesteśmy trzecim krajem w UE pod względem emisji CO2, lecz dużo poniżej średniej wspólnotowej jeśli chodzi o poziom rozwoju gospodarczego - powiedział w czwartek PAP Bańkowski, komentując propozycje KE.

Podkreślił, że podstawowym założeniem, którym KE kierowała się przy konstruowaniu pakietu legislacyjnego było właśnie umożliwienie rozwoju gospodarczego krajom poniżej średniej unijnej.

Zwrócił uwagę, że KE zdaje sobie sprawę z faktu, że rozwój gospodarczy będzie powodował wzrost emisji dwutlenku węgla, ale z drugiej strony będzie to mobilizowało do inwestowania w nowoczesne technologie.

Wiceprzewodniczący Forum CO2 Tomasz Chruszczow podkreślił w rozmowie z PAP, że przemysł spodziewał się takich propozycji. Tym bardziej, że są one zgodne z naszymi oczekiwaniami - dodał. "KE zauważyła, że poziom rozwoju gospodarczego we wspólnocie nie jest jednakowy i kraje takie jak Polska dopiero budują swoją siłę gospodarczą" - powiedział.

Chruszczow z zadowoleniem przyjął informację o możliwości zwiększenia o 14 proc. emisji CO2 w transporcie i budownictwie. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy propozycje KE są dobre dla całej polskiej gospodarki, trzeba - jego zdaniem -przeprowadzić dokładne analizy. M.in. czy Polska nie jest w jakiś sposób dyskryminowana oraz czy redukcje CO2 nie są nadmierne w stosunku do poziomu rozwoju gospodarczego.

"Takie analizy dopiero powstaną. Wiadomo, że realizacja tego, czego oczekuje od nas KE, będzie kosztowana zarówno dla całej gospodarki jak i gospodarstw domowych. Ale wszystko to co służy ochronie środowiska, drogo kosztuje" - dodał.

Osiągnięcie 15 proc. udziału energii odnawialnej w energii ogółem, przy obecnej strukturze przemysłu energetycznego, nie jest zdaniem Chruszczowa do osiągnięcia. Aby ten cel do roku 2020 zrealizować, trzeba - jego zdaniem - dostosować prawo i reformując polską energetykę, szerzej wykorzystać odnawialne źródła energii, głównie kolektory słoneczne.

Źródło: PAP