- Przez dziwne przepisy, legalne poruszanie się po drogach staje się niemożliwe. Potrzebne są zmiany, dążymy do tego, aby przepisy były takie same dla wszystkich kierowców ciężkich maszyn rolniczych - apeluje Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowych Rad Izb Rolniczych. Przypomnijmy, że zgodnie z literą prawa, kombajn poruszający się po drogach publicznych nie może mieć podwieszonego hedera. Powinien on być ciągnięty z tyłu maszyny na przyczepie. Największe kontrowersje wywołuje jednak przepis nakazujący kombajniście wcześniejsze informowanie urzędu o dokładnej trasie przejazdu oraz jego terminie.

Szmulewicz dla zobrazowania problemu podaje przykład z Dolnego Śląska. Przed kilkoma tygodniami mieszkaniec Lubania zwrócił się do Starostwa Powiatowego, prosząc o wydanie stosownego zezwolenia na poruszanie się kombajnem po drogach publicznych. W odpowiedzi starostwo zażądało od niego podania dokładnego spisu tras, którymi zamierza się poruszać przez najbliższy miesiąc. To nie koniec absurdów, producent rolny miał także podać dokładne daty i godziny przejazdu. - To przecież jakiś nonsens. Proponuję, by rolnik z góry określił także pogodę na jutro, pojutrze, za tydzień i za trzy tygodnie, bo przecież jego praca na polu uzależniona jest od odpowiednich warunków atmosferycznych - denerwuje się Szmulewicz i nie sposób odmówić mu racji. Choć trzeba przyznać, że takie przypadki zdarzają się sporadycznie.

Przeważnie rolnicy bagatelizują sprawę i nie zgłaszają faktu poruszania się kombajnem po drogach. Ważne, jak informują nas czytelnicy, że także policjanci w większości przypadków do tego wykroczenia podchodzą pobłażliwie. Przedwczoraj zatrzymano mnie w okolicy Nowogardu - mówi Damian Jędrzejewski z Kolonii Pustać i kontynuuje - spytali się mnie, czy zdaję sobie sprawę z tego, że nie mogę się poruszać po drodze. Odpowiedziałem im, że tak, ale wyjaśniłem, że nie mam innej możliwości. Na szczęście skończyło się na upomnieniu, podobnie potraktowali mojego kolegę - kończy rolnik. 

Niestety, co roku dochodzi do kilkunastu wypadków na drogach z udziałem kombajnistów. Fakt zamontowanego hedera, z góry skazuje rolnika na winnego wypadku. Dla przykładu podamy tu historię tragicznego zdarzenia sprzed 10 lat. W Pisarzowicach pod Brzegiem doszło do czołowego zderzenia kombajnu z samochodem osobowym, w którym zginęły trzy młode osoby. Rozpędzony volkswagen golf wbił się na zakręcie w maszynę. Auto do połowy wjechało pod heder kombajnu. Sprawa była trzykrotnie rozpatrywana w sądzie. Dwukrotnie sąd uniewinniał właściciela pojazdu rolniczego. Za trzecim razem uznał, że to kombajnista przyczynił się do tragedii, nie zdejmując hedera z maszyny. Skazał kombajnistę na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.
Oby podobnych wypadków było jak najmniej.