Kilka dni temu doszło do bardzo niebezpiecznego wypadku. Pewien Anglik, wracając autem późnym wieczorem nie mógł przewidzieć tego, że na środku mało uczęszczanej drogi ujrzy nagle krowy. Kierowca jechał z dużą prędkością, nie miał szans wyhamować. Miał dużo szczęścia, bo wypadek mógł się skończyć tragicznie. Zderzenie z kilkuset kilogramowymi zwierzętami przypłacił połamaną nogą i niewielkimi obtarciami.

Do podobnego zdarzenia doszło także w Southand, w południowo-wschodniej części kraju.

- W czwartek otrzymaliśmy zgłoszenie o godzinie 3.05 nad ranem. Policja została poinformowana o zderzeniu samochodu z dwoma bykami na drodze Mandeville-Kingston Crossing Road w pobliżu Riversdale w północnym Southland. Na szczęście, także i w tym przypadku obeszło się bez poważniejszych obrażeń - powiedział sierżant Greg Baird z komendy miejskiej w Southland. Najbardziej poszkodowane okazało się bydło, które trzeba było zawieźć do ubojni...

Od początku zeszłego tygodnia policja sprawdza gospodarstwa, skupiając się głównie na ogrodzeniach, stara się także uczulić rolników, by ci zamykali bramy, przez które mogą się wydostać zwierzęta.

Zgodnie z angielskim prawem rolnicy, którzy chcą przeprowadzić drogą stado zwierząt, muszą uprzednio zwrócić się o zgodę do urzędu miejskiego. Zazwyczaj otrzymanie pozwolenia to formalność, jednak w przypadku jego braku i ewentualnego wypadku, oznacza spory wydatek. Wystarczy również, że sąsiad zgłosi na policję informację o "nielegalnej wędrówce" zwierząt, a stróże prawa po sprawdzeniu informacji mają prawo wystawić mandat, który może wynieść nawet kilkaset funtów. Jeszcze większe konsekwencje mogą spotkać rolników, przez których doszło do dwóch wypadków. Poszkodowani z pewnością będą ubiegali się nie tylko zwrotu kosztów za zniszczone auta, ale i być może o odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu.

Podobał się artykuł? Podziel się!