Czesi podobnie jak Polacy mają problem z nadmierną populacją dzików, która rozprzestrzenia wirus Afrykańskiego Pomoru Świń. Wobec marnych efektów odstrzału realizowanego przez myśliwych, rząd czeski podjął odważną decyzję.

- Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych rozwiązań. Dlatego my i minister spraw wewnętrznych zgodziliśmy się zaangażować policjantów, którzy razem z myśliwymi będą polować na dziki w Zlínie. Naszym celem jest pomoc lokalnym myśliwym, by w jak najkrótszym czasie zredukować liczbę dzików w zagrożonym obszarze - oświadczył ostatnio minister rolnictwa Marian Jurečka.

Przygotowując się do tego niezwykłego zadania, czeska policja najpierw musiała skompletować odpowiedni sprzęt. W ramach testów, które odbywały się od października, wybrano broń Sellier&Bellot oraz amunicję kalibru 308.

Na początek w pilotażowym programie uczestniczy grupa około 20 policjantów ze Zlina. W pierwszej kolejności stróże prawa musieli przejść przyspieszone szkolenie z polowania na dziki. Policjantom podczas tego zadania towarzyszył personel Państwowej Administracji Weterynaryjnej oraz przedstawiciele lokalnych klubów myśliwskich.

Podczas trzech nocy pierwszej tury polowań snajperom udało się zastrzelić 11 dzików.

- Od momentu wybuchu afrykańskiego pomoru mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajnej wagi. Naszym głównym zamiarem jest zapobieganie zarażenia grypą świń domowych. Jednocześnie staramy się nie dopuścić do rozprzestrzenienia się choroby i stopniowo eliminować stado dzikich świń. - powiedział minister rolnictwa Marian Jurecka.

W Czechach w ciągu trzech miesięcy przebadano ponad pięć tysięcy dzików. Weterynaryjna Administracja jak dotąd odnotowała 112 przypadków zwierząt zarażonych ASF-em. Wszystkie znajdowały się w regionie Zlína.

Podobał się artykuł? Podziel się!