PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

W Wielkanoc konne rajtowanie w woj. opolskim i śląskim

W Wielkanoc konne rajtowanie w woj. opolskim i śląskim Procesja w Ostropie wyrusza sprzed kościoła parafialnego wczesnym popołudniem. Fot. pixabay

Autor: PAP

Dodano: 28-03-2016 12:59

Tagi:

Tradycyjne procesje konne odbywają się w Wielkanoc we wsiach woj. opolskiego i zachodniej części woj. śląskiego. Wielu widzów przybywa, by zobaczyć kultywowany tam germański zwyczaj Osterritt, czyli "jazdy za Panem Bogiem", w regionie nazywany też rajtowaniem.



Zgodnie z jego istotą gospodarze objeżdżają pola prosząc Zmartwychwstałego Jezusa o urodzaj i dobre plony. W niedzielę wielkanocną procesje odbywają się m.in. w rejonie Olesna (woj. opolskie): w Biskupicach, Sternalicach i Kościeliskach. W wielkanocny poniedziałek można je zobaczyć w okolicach Raciborza (woj. śląskie) w Bieńkowicach, Pietrowicach Wielkich i Raciborzu - Sudole, a także w dzielnicy Gliwic - Ostropie.

Procesja w Ostropie wyrusza sprzed kościoła parafialnego wczesnym popołudniem. Orszak liczący kilkudziesięciu jeźdźców objeżdża polami całą dzielnicę; uczestnicy cały czas modlą się i śpiewają religijne pieśni. Jednym z jeźdźców od ponad 30 lat jest szef Centrum Edukacyjnego im. Jana Pawła II w Gliwicach, ks. Robert Chudoba.

Jak przypomniał na łamach miejskiego serwisu duchowny, najstarsze źródło dotyczące procesji, kronika parafialna w Ostropie z 1711 r., już wówczas wspominało, że procesja konna jest tam praktykowana "od niepamiętnych czasów". Z relacji, na których opiera się ks. Chudoba wynika, że tradycja ta trwa nieprzerwanie.

"Starano się wyrugować ten zwyczaj podczas II wojny światowej oraz w czasach komunizmu. Wówczas trzeba było każdorazowo prosić o pozwolenie na organizację procesji. Jednego roku proboszcz otrzymał zgodę na urządzenie procesji konnej, ale - co ciekawe - bez udziału koni. Procesja odbyła się oczywiście w formie tradycyjnej" - podkreślił ksiądz.

Dawniej prawo uczestnictwa w procesji w Ostropie mieli tylko parafianie - w zasadzie gospodarze, którzy mieli własne konie. Wielu z nich nadal trzyma je tylko na tę jedną okazję w roku. Od pewnego czasu wierzchowce są także wypożyczane z okolicznych stajni, a w procesji biorą udział również osoby spoza dzielnicy, chcące liczebnie wspomóc uroczysty orszak.

Obowiązują w nim określony szyk, ubiór i wyposażenie (bryczesy, oficerki, czarna skórzana kurtka, dla mężczyzn wieniec z bukszpanu przetykany kwiatami z bibuły) i tradycja modlitewna. Procesja ma bowiem charakter przede wszystkim religijny. "Istotą jest modlitwa o dobre plony i prośba o błogosławieństwo dla upraw. Wszystko jest oczywiście powiązane ze zmartwychwstaniem Pana Jezusa. Chcemy w ten uroczysty sposób ogłosić światu dobrą nowinę" - zaznaczył ks. Chudoba.

Jeźdźcy po uformowaniu procesji, ok. godz. 13 trójkami wyjeżdżają spod kościoła w Ostropie. Na początku jedzie trzech kawalerów, którzy wiozą po dwa skrzyżowane na piersi wieńce. Środkowy z nich trzyma krzyż procesyjny. W jednej trzeciej długości orszaku jeźdźcy wiozą symbole Chrystusa Zmartwychwstałego, czyli paschał, figurę Chrystusa i krzyż z przewieszoną stułą. Jedzie też ksiądz z mikrofonem, jego pomocnicy wiozą przenośne nagłośnienie.

Około 14.30 procesja zatrzymuje się na dwudziestominutową przerwę. Mieszkanki Ostropy częstują ich wówczas kafyjem i kołoczem, czyli kawą i ciastem. Przejazd wokół dzielnicy kończy się ok. 17; orszak objeżdża wówczas kościół, a potem wszyscy uczestniczą w krótkim nabożeństwie. Po nim kawalerowie rzucają wieńce, starając się zaczepić je na krzyżu misyjnym. Komu się to uda, w tym roku ożeni się albo pozna swoją ukochaną.

Według ks. Chudoby procesje konne formowane były też kiedyś w innych gliwickich parafiach - sam pamięta z dzieciństwa orszaki z kościoła św. Antoniego w sąsiadującej z Ostropą Wójtowej Wsi. Na granicy między tymi dzielnicami następowało zderzenie się krzyży, albo inaczej: całowanie się krzyży procesyjnych.

Procesji w Wójtowej Wsi już nie ma, jednak w procesji w Ostropie w ub. roku wzięło udział ok. 90 osób na koniach. Co roku ich liczba ma raczej tendencję wzrostową. Według ks. Chudoby tradycja ma się tam dobrze m.in. dlatego, że zabytkowy kościół w dzielnicy jest poświęcony św. Jerzemu - patronowi żołnierzy, rycerzy oraz koni.

Podania głoszą, że zwyczaj konnych procesji wielkanocnych przywędrował na Śląsk zapewne w czasach kolonizacji z Bawarii, gdzie - obok Tyrolu czy Szwajcarii - nadal jest kultywowany. Niektóre źródła wywodzą początki od morawskiego zwyczaju "chodzenia za Bogiem" - wychodzenia z domu, aby spotkać się ze Zmartwychwstałym i zamanifestować swoją radość.

O tym, że uczestnicy procesji poruszają się konno, mógł zadecydować właśnie kult św. Jerzego. W dniu tego świętego gospodarze udawali się kiedyś konno do proboszcza, po błogosławieństwo dla zwierząt na trud prac polowych. Ponieważ wspomnienie św. Jerzego przypada w pobliżu Wielkanocy - przeniesiono ów zwyczaj na wielkanocny poniedziałek.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.233.99
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!