Równo rok temu pisaliśmy o pierwszej wyprawie pana Zygmunta, który spełniał swoje dwa marzenia z dzieciństwa. Pierwszym było posiadanie Ursusa, a drugim podróżowanie po Polsce.

- A, że dzieckiem byłem dawno temu, to i mój ciągnik musiał mieć swoje lata. Ursus C 328 z 1964 roku to szczególna maszyna - przyznaje nasz rozmówca i w tym miejscu trudno się z nim nie zgodzić.

W zeszłym roku nasz bohater pełen obaw wyruszył w podróż dookoła Polski. Maszyna nie dość, że miała ponad pół wieku, to w końcu docelowo miała służyć do pracy na polu a nie do przemierzania tysięcy kilometrów. Jednak przez całą wyprawę działała bez zarzutu.

– Nie miałem żadnych usterek, no chyba, że za taką uznamy spalenie się żarówek - dopowiada z uśmiechem pan Kuś.

W tym roku o maszynę jest spokojny. W ciągu 2 miesięcy ciągnikiem z doczepionym kempingiem zamierza odwiedzić m.in. Międzyzdroje, Gryfino, Suwałki. Dokładnie kiedy odwiedzi wymienione miasta nie wiadomo, nasz podróżnik jest panem swojego losu i kiedy, któreś miejsce spodoba mu się szczególnie, zwyczajnie zostaje w nim dłużej. Ot po prostu idealne wakacje pana Zygmunta.

- Pewne jest, że na czas dojadę w dwa miejsca. Do Mielna oraz do Leszna (15-20 sierpnia)tam będą odbywały się zloty zabytkowych ciągników - kończy.

 Niestety wyprawa nie jest tania, koszt 3 miesięcznej wycieczki wynosi przynajmniej 10 tysięcy złotych. Nasz bohater nie ukrywa, że bardzo liczył na wsparcie sponsorów, których w tym roku zabrakło.

-  Może za rok? - ucina nasz rozmówca, któremu marzy się podróż Ursusem po Szwecji albo Szwajcarii. Kiedy dopytujemy dlaczego akurat tam, pan Zygmunt wspomina, że w przeszłości był kierowcą tira. Zjechał całą Europę, niestety zawsze w pośpiechu, a tamte rejony szczególnie mu się podobały.

Obiecujemy, że będziemy informowali czytelników o postępach w podróży pana Zygmunta.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!